Trwa Marsz Niepodległości

Przed rozpoczęciem część uczestników odpaliła race, raz po raz słychać wybuchające petardy. Ludzie zebrali się nie tylko na rondzie Dmowskiego, ale też na placu Defilad. Tłum skandował "Raz sierpem, raz młotem czerwoną hołotę" i "Czołem wielkiej Polsce", "Polska wolna od islamu". Przy rotundzie PKO znajduje się nagłośnienie, z którego nadawano m.in. pieśni patriotyczne.

 

Wielu zgromadzonych ma biało-czerwone flagi, szaliki lub opaski. Są też flagi z Falangą i Mieczykiem Chrobrego. Na czele Marszu na wysokości Kruczej ustawiła się kolumna kilkudziesięciu motocyklistów. W pierwszej linii manifestanci niosą transparent z hasłem marszu.

 

Uczestnicy przynieśli flagi narodowe, emblematy klubów piłkarskich, flagi ze znakiem Falangi i z przekreślonym sierpem i młotem. Według służb porządkowych w marszu uczestniczy obecnie ok. 25 tys. osób.

 

Trasa Marszu wiedzie Al. Jerozolimskimi na most Poniatowskiego. Po drugiej stronie Wisły demonstranci mają zejść na Wał Miedzeszyński i Wybrzeże Szczecińskie i dotrzeć ulicą Ryszarda Siwca na błonia Stadionu Narodowego, gdzie odbędzie się wiec na zakończenie. Jego rozpoczęcie organizatorzy planują na godz. 16.30.

 

 

PAP/Tomasz Gzell

 

 

 

W konstytucji jako suweren jest wymieniony naród - mówił przed wyruszeniem marszu prezes Stowarzyszenia Marsz Niepodległości Witold Tumanowicz. Członkowie Stowarzyszenie są zawiązani z partią Ruch Narodowy.

 

Tegoroczne hasło, jak mówili organizatorzy, jest związane z "zalewem nielegalnych imigrantów, którzy kołaczą do drzwi Europy". "Polskojęzyczny rząd zdecydował się na przyjęcie tychże imigrantów. Uważamy, że to jest zły kierunek" - mówił Tumanowicz gdy przed miesiącem rejestrował marsz w stołecznym ratuszu.

 

Marsz ma swoją służbę porządkową – Straż Marszu Niepodległości. Według Tumanowicza będzie ona liczyła kilkuset członków.

"Mamy deklarację organizatora, że to będzie bardzo spokojny marsz, jakiego jeszcze nie było" – mówiła we wtorek szefowa stołecznego biura bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego Ewa Gawor.

 

Przed rokiem policjanci zatrzymali 199 osób (spośród 276 doprowadzonych na komisariaty) - głównie chuliganów, którzy brali udział w burdach, do których doszło pod koniec marszu w okolicach Stadionu Narodowego. Tam grupa kilkuset osób oddzieliła się od pochodu i zaatakowała policję. Do drobnych incydentów dochodziło jednak od początku demonstracji. W trakcie burd bojówkarze rzucali w stronę policjantów kostką brukową, butelkami z benzyną, racami, petardami i drzewcami flag.

 

W 2014 r. poszkodowanych zostało 51 policjantów, z których 44 trafiło do szpitala. Rany odniosły też 24 osoby cywilne. Policja użyła broni gładkolufowej i armatek wodnych. Manifestację zabezpieczali policjanci z Warszawy i kilka tysięcy funkcjonariuszy z innych komend wojewódzkich. Według policji w 2014 r. w marszu uczestniczyło 30 tys. osób, organizatorzy mówili nawet o 100 tys.

 

W latach 2010-11 Marsz Niepodległości próbowały blokować środowiska uważające narodowców za faszystów. W 2012 r. demonstracja "Faszyzm nie przejdzie" odbyła się 11 listopada, ale w innej części stolicy. Od 2013 r. przeciwnicy Marszu Niepodległości demonstrują w okolicach 9 listopada, kiedy przypada Międzynarodowy Dzień Walki z Faszyzmem i Antysemityzmem, ustanowionym w rocznicę Nocy Kryształowej - pogromów Żydów w hitlerowskich Niemczech w 1938 r. W tym roku demonstracja pod hasłem "Solidarność zamiast nacjonalizmu" odbyła się w ostatnią sobotę. (PAP)