Liga NBA - trwa seria Warriors, wygrali jedenasty mecz

Liga NBA - trwa seria Warriors, wygrali jedenasty mecz
PAP/EPA/JOHN G. MABANGLO

Takich problemów w rozgrywkach 2015/16 "Wojownicy" jeszcze nie mieli. Mecz zaczęli słabo i po pierwszej kwarcie przegrywali 21:36. Później mozolnie odrabiali stratę. Największe, trzypunktowe prowadzenie osiągnęli dopiero na 3.45 min przed końcem meczu.

 

Od tego momentu gra toczyła się niemal kosz za kosz. Gospodarzy uratował Andre Iguodala, który rzutem za trzy punkty doprowadził do remisu 97:97. Nets mogli jeszcze przeprowadzić rozstrzygając akcję, ale w dogodnej sytuacji równo z końcową syreną spudłował Brook Lopez.

 

"Nawet nie wiem co powiedzieć. Joe Johnson podał mi idealnie, a ja to po prostu zawaliłem" - przyznał 27-letni środkowy.

 

Jego pomyłka bardzo na nowojorczykach się zemściła. W dogrywce nie mieli już nic do powiedzenia. Pierwsze punkty zdobyli w niej dopiero po prawie czterech minutach. Warriors tradycyjnie do zwycięstwa poprowadził Stephen Curry - 34 pkt.

 

"Mieliśmy sporo szczęścia. Nets grali dobrze, a my długo nie mogliśmy złapać właściwego rytmu" - powiedział najbardziej wartościowy zawodnik (MVP) poprzedniego sezonu.

 

Warriors są coraz bliżej najlepszego startu w historii. Zespoły Washington Capitals w sezonie 1948/49 i Houston Rockets w 1993/94 wygrały pierwsze 15 spotkań.

 

Aż dwie dogrywki były potrzebne do wyłonienia zwycięzcy meczu Milwaukee Bucks - Cleveland Cavaliers (108:105). Gościom do zwycięstwa nie wystarczyła świetna gra duetu LeBron James - Kevin Love. Pierwszy uzyskał 37 pkt i 12 zbiórek, a Love 24 pkt i 14 zbiórek.

 

"Kozły" przeciwstawiły im grę zespołową. Żaden z ich zawodników nie zdobył nawet 20 pkt, ale za to aż siedmiu miało więcej niż 10.

W Houston, w derbach Teksasu, Rockets przegrali z Dallas Mavericks 98:110. W drużynie gości, pod nieobecność odpoczywającego Niemca Dirka Nowitzkiego, ciężar gry wziął na siebie Raymond Felton, który zdobył 23 pkt.

 

Wśród pokonanych James Harden uzyskał 25 pkt, 10 asyst i siedem asyst. Lider "Rakiet" miał jednak problemy ze skutecznością. Z gry trafił tylko pięć z 21 rzutów.

 

Ekipa z Houston w poprzednim sezonie dotarła do finału konferencji. W obecnych rozgrywkach prezentuje się znacznie poniżej oczekiwań. Przegrała po raz trzeci z rzędu i ma bilans 4-6.

 

"Mam nadzieję, że gorzej już być nie może. Nawet nie potrafię sobie wyobrazić, że mogłoby być" - powiedział trener Rockets Kevin McHale.

 

Bez zwycięstwa jako jedyna pozostaje Philadelphia 76ers, która ma bilans 0-10. Tym razem na wyjeździe przegrała z San Antonio Spurs 83:92. Licząc z poprzednim sezonem była to 20. z rzędu porażka filadelfijczyków.

 

Minionej nocy grała także drużyna Marcina Gortata. Washington Wizards pokonali we własnej hali Orlando Magic 108:99, a polski środkowy uzyskał 13 punktów i 10 zbiórek. "Czarodzieje" tym samym przerwali serię trzech porażek. W tabeli Konferencji Wschodniej z bilansem 4-4 zajmują dziewiąte miejsce.

 

Gortat mecz przeciwko swojemu pierwszemu klubowi w NBA rozpoczął w wyjściowej piątce i przebywał na parkiecie 27 minut. Trafił cztery z dziewięciu rzutów z gry i pięć z siedmiu wolnych. Miał także po pięć zbiórek w obronie i w ataku, asystę, blok i trzy faule.

 

(PAP)