Mecz Niemcy - Holandia odwołany ze względów bezpieczeństwa

Mecz Niemcy - Holandia odwołany ze względów bezpieczeństwa
Fot. EPA/JULIAN STRATENSCHULTE
Agencja AP poinformowała, że na terenie stadionu znaleziono podejrzaną walizkę. Wówczas, dwie i pół godziny przed planowym rozpoczęciem meczu, zamknięto bramki dla kibiców i dziennikarzy. Później znów zaczęto wpuszczać oczekujących. Ostatecznie jednak do spotkania nie dojdzie.
 
W holenderskiej telewizji NOS podano, że powodem decyzji było "konkretne zagrożenie". Policja z kolei poinformowała o "zagrożeniu eksplozją".
 
Ok. godziny 19.15 kibice usłyszeli ze stadionowych głośników komunikat, wzywający ich do "sprawnego, ale bez paniki" rozejścia się domów. Jak relacjonowała AP, fani opuszczali obiekt spokojnie i z bardziej zauważalną rezygnacją niż obawą.
 
Na stadionie miała pojawić się m.in. kanclerz Angela Merkel, a także kilku ministrów jej rządu. Jego okolice patrolowali funkcjonariusze z karabinami maszynowymi, a w kontroli bezpieczeństwa przy bramkach brały udział policyjne psy.
 
Jak nadmienił serwis internetowy magazynu "Kicker", gdy zapadła decyzja, niemieccy piłkarze byli już w drodze na arenę w Hanowerze. Mistrzowie świata z Brazylii zostali jednak poinformowani o sytuacji i zawrócili do hotelu.
 
Służby bezpieczeństwa są w stanie podwyższonej gotowości w całej Europie. To efekt zamachów terrorystycznych w Paryżu, w których w piątek zginęło ok. 130 osób, a ok. 350 zostało rannych.
 
Kibice zgromadzeni tego dnia na Stade de France, gdzie trwał towarzyski mecz gospodarzy z Niemcami, słyszeli podczas spotkania eksplozje. Wtedy jeszcze nie wiedzieli, że były to bomby zdetonowane przez zamachowców-samobójców. Po ostatnim gwizdku, gdy wszystko było już jasne, zgromadzili się na murawie i bali się opuścić stadion. Piłkarze reprezentacji gości przez kilka godzin zostali w szatni, a w geście solidarności towarzyszyli im Francuzi.
 
Wcześniej zdecydowano też o odwołaniu innego towarzyskiego spotkania zaplanowanego na wtorek - Belgii z Hiszpanią - w Brukseli.
 

Szef policji w Hanowerze Volker Kluwe powiedział we wtorek telewizji ARD, że po otwarciu bram stadionu przed meczem z Holandią służby otrzymały "poważne ostrzeżenie" o planowanym zamachu bombowym na stadionie. Agencja dpa pisze o islamistycznym podłożu.

 

Szef policji w Hanowerze: Groźba zamachu bombowego na stadionie


"Mieliśmy konkretne wskazówki, że ktoś chce na stadionie odpalić ładunek wybuchowy" - powiedział Kluwe. DPA dowiedziała się, zamach mógł być planowany przez islamistów mieszkających w Niemczech. Niemieckie MSW szacuje liczbę osób stanowiących potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa kraju na 420. Ekspert telewizji ZDF wyjaśnił, że po zamachach w Paryżu niemiecka policja zwiększyła kontrolę tej grupy osób.

 

Kluwe powiedział, że władze zdecydowały się na natychmiastową ewakuację stadionu. Akcja przebiegła bez żadnych incydentów - zaznaczył szef hanowerskiej policji. Stadion jest już pusty - zapewnił. Kluwe poinformował, że wcześniej w okolicach stadionu znaleziono podejrzany przedmiot, który jednak okazał się niegroźny.

(PAP)