Awaryjne lądowanie przez głupi żart. Polski turysta powiedział, że na pokładzie jest bomba

Na pokładzie polskiego samolotu, który wylądował awaryjnie na bułgarskim lotnisku Burgas nie znaleziono bomby. Informację w parlamencie Sofii podał tamtejszy minister transportu.
 
Według ministra w tej sytuacji nie ma potrzeby podejmowania dalszych nadzwyczajnych kroków w celu zagwarantowania bezpieczeństwa pasażerów, personelu na lotnisku i infrastruktury.
 
Sprawcą fałszywego alarmu jest 67-letni pasażer, obywatel Polski, którego zatrzymano na 24 godziny. Bułgaria nie przekaże go na razie stronie polskiej. Airbus A320, na pokładzie którego było 161 osób, leciał z Warszawy do Hurghady.
 
Pasażerowie opuścili maszynę i zostali wprowadzeni do sali tranzytowej lotniska, gdzie sprawdzono ich dokumenty i bagaże. Z Sofii sprowadzono antyterrorystów, którzy skontrolowali samolot.