Plany Macierewicza. Nowy szef MON chce zwiększenia armii

Plany Macierewicza. Nowy szef MON chce zwiększenia armii
PAP/Wojciech Pacewicz

„Wszyscy zgadzają się co do jednego, że – oczywiście w czasie pokoju - powinna być to armia większa niż obecnie, gdy liczy niecałe 100 tysięcy żołnierzy” – ocenił Macierewicz. „Ale nie chciałbym żonglować liczbami” - zastrzegł.

 

Zdaniem szefa MON należy wprowadzić zmiany w obowiązującym od początku ubiegłego roku systemie kierowania i dowodzenia siłami zbrojnymi, który wprowadził dwa główne dowództwa w miejsce odrębnych dowództw rodzajów sił zbrojnych, a Sztab Generalny uczynił ośrodkiem planowania strategicznego, a nie dowodzenia.

 

„Mamy do czynienia z trzema ośrodkami dowodzenia. Są to dowódca generalny, dowódca operacyjny, dowódca na czas wojny, do tego nie do końca sprecyzowana, niejasna rola Sztabu Generalnego” – wyliczał Macierewicz. „To tworzy konflikty, zamieszanie, elementy chaosu. To musi zostać uproszczone. Armia jest strukturą hierarchiczną i wymaga jednolitego podporządkowania, a nie kilku zróżnicowanych pomiotów” – dodał.

 

Na pytanie, czy zamierza „odkręcić” reformę wprowadzoną za poprzedniego rządu, szef MON odparł: „Nie, twórczo rozwinąć w kierunku ujednolicenia”. Ujawnił, że mogą to być rozwiązania zmierzające do utworzenia połączonego dowództwa obejmującego obecne dowództwa generalne i operacyjne, ale propozycje zostaną przedstawione prezydentowi Andrzejowi Dudzie i premier Beacie Szydło.

 

„Są priorytety czasowe i priorytety finansowe, bywa, że są różne. Na pewno należą do nich uporządkowanie systemu dowodzenia, i jak najszybsze uwolnienie korpusu szeregowych, tak aby żołnierze mogli pełnić służbę dłużej niż przez 12 lat” – powiedział minister.

 

Dodał, że chodzi o to, by żołnierze „nie byli zmuszani do odejścia, bez względu na kwalifikacje, tylko dlatego, że chce się uniknąć wypłacania im emerytury - to praktyka skandaliczna”. Zdaniem szefa MON trzeba też umożliwić powrót do armii „tym dobrym, którzy dalej chcą służyć”.

 

Zamiast sztywnej granicy wyznaczającej kres służby w korpusie szeregowych zawodowych, którzy po tym czasie muszą odejść do cywila lub – pod warunkiem odbycia odpowiednich kursów – przejść do korpusu podoficerów, Macierewicz proponuje uzależnienie dalszej służby od potrzeb sił zbrojnych, kwalifikacji żołnierzy i ich sprawności fizycznej. „Parametry fizyczne są tak obliczone, że w 99 proc. mogą je spełniać tylko ludzie w pewnym wieku”.

 

Kolejny priorytet to obrona terytorialna kraju „jako immanentna część armii, nie jakaś alternatywa, wydumana wizja”. „W pierwszej kolejności trzeba zapewnić jej rozwój na ścianie wschodniej, to zostanie zrobione, tu są zaawansowane plany” – zapowiedział minister.

 

„Chodzi również o uporządkowanie całej sfery kontraktów przygotowanych w ramach programu modernizacji technicznej za prezydentury Bronisława Komorowskiego przy założeniu abstrakcyjnej wizji, według której w Polsce i Europie miało nie być wojny przez 20 lat, pod tę wizję, zapisaną w Białej księdze bezpieczeństwa narodowego, były przygotowane kontrakty” – dodał.

Inne zadanie, jakie stawia sobie szef resortu obronny, to „nasycenie uzbrojeniem oddziałów, by były zdolne wypełniać swoją misję”.

 

„Brak ukompletowania personalnego, ale także jeśli chodzi o uzbrojenie, to bolączka, o której wszyscy wiedzą, tylko - zdaje się - nie wiedziało Ministerstwo Obrony Narodowej” – powiedział.

 

(PAP)