W Gdyni marsz solidarności z Francją, w Gdańsku marsz przeciwko imigrantom

W Gdyni marsz solidarności z Francją, w Gdańsku marsz przeciwko imigrantom
Fot. PAP/Adam Warżawa
Gdyński marsz został zorganizowany przy wsparciu miejscowego samorządu, przez konsul honorową Francji w Gdańsku oraz Związek Francuzów za Granicą. Manifestację poprzedziła msza święta odprawiona w Kościele Najświętszej Maryi Panny. Część nabożeństwa odprawiono w języku francuskim.
 
Po zakończeniu mszy jej uczestnicy oraz osoby, które do nich dołączyły, przeszły ul. Świętojańską w stronę, stojącego na Placu Wolnej Polski, Pomnika Ofiar Grudnia'70. Ulica Świętojańska ozdobiona była polskimi i francuskimi flagami. Składający się z około tysiąca osób pochód prowadzili studenci Akademii Morskiej, niosący flagę francuską i polską.
 
Flagi obu krajów, a także kwiaty i znicze w kolorach białych, niebieskich i czerwonych, nieśli także uczestnicy przemarszu. W pochodzie - obok prezydenta Gdyni, Wojciecha Szczurka, zobaczyć można było m.in. b. marszałka Senatu Bogdana Borusewicza, lokalnych parlamentarzystów Tadeusza Aziewicza z PO oraz Janusza Śniadka z PiS oraz marszałka województwa pomorskiego Mieczysława Struka.
 
Na Placu Wolnej Polski uczestnicy marszu złożyli kwiaty pod Pomnikiem Ofiar Grudnia'70. Orkiestra Marynarki Wojennej odegrała polski i francuski hymn oraz - na znak żałoby, sygnał ciszy w wersji używanej w obu krajach.
 
„Ta msza i marsz to akt solidarności z Francuzami. Mówią one, że my Polacy jesteśmy i wspieramy we wszystkich działaniach Francuzów i Francję" - powiedziała dziennikarzom konsul honorowy Francji w Gdańsku Monika Tarnowska. "Jestem naprawdę poruszony reakcją Polaków już od dnia zamachów we Francji: liczbą telefonów, maili, sms-ów. Gorąco dziękuję wszystkim Polakom. Gdy ludzi zabija się w ten sposób, to porusza zarówno moje serce, jak i innych ludzi, widać tu, że Polaków także" - powiedział dziennikarzom Alain Mompert ze Związku Francuzów za Granicą. Prezydent Gdyni powiedział PAP, że udział w marszu był czymś zupełnie naturalnym, odruchem serca. „Chcemy poprzez to przejście dzisiaj ulicami Gdyni wyrazić solidarność z ofiarami terroru nie tylko we Francji, nie tylko w Paryżu, ale też z tymi wszystkimi, którzy giną. W takich chwilach musimy być razem" - powiedział Szczurek.
 
W tym samym czasie, co msza w Gdyni, w Gdańsku odbywał się marsz sprzeciwu wobec przyjmowania przez Polskę imigrantów. Manifestację tą zorganizowała partia KORWiN wspólnie z m.in. Kongresem Nowej Prawicy, Młodzieżą Wszechpolską, Obozem Narodowo-Radykalnym, Stowarzyszeniem Koliber oraz ugrupowaniem Kukiz'15.
 
Około tysiąca osób przeszło ulicami historycznego centrum Gdańska spod pomnika Jana III Sobieskiego pod pomnik "Tym co za polskość Gdańska". Po drodze policja zabezpieczała przemarsz korowodem złożonym z funkcjonariuszy. Maszerujący nieśli transparenty (był wśród nich m.in. napis „Witajcie w piekle zbłąkane owieczki”) i wznosili hasła przeciwko imigrantom; niektóre z nich wulgarne. Kamil Sobkiewicz reprezentujący głównego organizatora marszu, patię KORWiN, zaznaczył w rozmowie z PAP, że m.in. wulgarne hasła były złamaniem wcześniejszych ustaleń zawartych przez współorganizatorów manifestacji. „Nie chcieliśmy, by ten marsz był odbierany jako nawoływanie do łamania prawa” - powiedział Sobkiewicz.
 
Po dojściu pod pomnik, gdzie miała zakończyć się manifestacja, około 300 osób poszło dalej, na Długi Targ, pod fontannę Neptuna, gdzie odpalono petardy i wznoszono m.in. obraźliwe hasła pod adresem wyznawców islamu. Sobkiewicz zaznaczył w rozmowie z PAP, że uczestnicy demonstracji, którzy kontynuowali marsz, zrobili to mimo bardzo wyraźnych próśb i informacji ze strony organizatorów o zakończeniu manifestacji.
 
Na Długim Targu policja wezwała kilkaset nielegalnie zgromadzonych tam osób do rozejścia się. Część demonstrantów rozeszła się, a część ruszyła w kierunku szpaleru policjantów, w stronę funkcjonariuszy poleciały też m.in. butelki. Policja zdecydowała się użyć gazu łzawiącego. Zatrzymano cztery osoby, w tym dwie w związku z czynną napaścią na funkcjonariuszy, jedną - znieważeniem policjantów i używaniem środków pirotechnicznych oraz jedną – w związku z nawoływaniem do nienawiści. Ewentualne zarzuty zostaną przedstawione zatrzymanym najprawdopodobniej w poniedziałek.
 
Jak poinformowała PAP rzecznik prasowa gdańskiej policji Lucyna Rekowska, wylegitymowano także kilkadziesiąt innych osób. „Analizujemy nagrania z przebiegu zdarzeń” – powiedziała rzecznik, dodając, że nie jest wykluczone postawienie zarzutów więcej niż czterem osobom. „Z całą pewnością będziemy też prowadzić czynności pod kątem udziału w nielegalnym zgromadzeniu” – powiedziała Rekowska.
(PAP)