Ławrow: Rosja nie będzie prowadzić wojny z Turcją

Ławrow: Rosja nie będzie prowadzić wojny z Turcją
EPA/MAXIM SHIPENKOV

"Mamy poważne wątpliwości co do tego, czy chodzi o spontaniczny akt, to przypomina zaplanowaną prowokację" - powiedział szef rosyjskiej dyplomacji na konferencji prasowej, nawiązując do wtorkowego incydentu.

 

Ławrow dodał, że przeprowadził rozmowę telefoniczną z szefem tureckiej dyplomacji Mevlutem Cavusoglu, który wyraził ubolewanie z powodu zestrzelenia maszyny i przekazał wyrazy współczucia.

 

"Wojować z Turcją nie zamierzamy, nasz stosunek do narodu tureckiego się nie zmienił. Nasuwają się tylko pytania do władz tureckich" - powiedział.

 

Ławrow podkreślił, że Moskwa ponownie rozważy stosunki z Ankarą, ale nie poinformował, jakie kroki mogą podjąć rosyjskie władze.

Według Ławrowa "terroryści" wykorzystują tureckie terytorium, by przygotowywać zamachy w innych krajach. Nie podał nazw organizacji terrorystycznych ani państw.

 

We wtorek szef dyplomacji odradzał Rosjanom wszelkie podróże do Turcji. W środę wyjaśniał, że powodem jest zagrożenie ze strony ekstremistów w Turcji.

 

Turcja jest głównym celem wyjazdów turystycznych Rosjan, obok Egiptu. Jednak wszelkie rosyjskie loty do Egiptu zostały wstrzymane po katastrofie rosyjskiego airbusa na Synaju 31 października.

 

We wtorek Turcja zestrzeliła rosyjski bombowiec Su-24, któremu zarzuciła naruszenie przestrzeni powietrznej Turcji przy granicy syryjsko-tureckiej. Turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan zapewnił w środę, że zamiarem Ankary nie było eskalowanie w stosunkach z Moskwą. Jak argumentował, Turcja działała wyłącznie, "by bronić swego bezpieczeństwa", "praw naszego narodu" i "praw naszych braci" w Syrii.

 

Moskwa twierdzi, że rosyjski samolot nie opuścił syryjskiej przestrzeni powietrznej. Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło, że uważa zestrzelenie Su-24 za akt nieprzyjacielski, a prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył, że zestrzelenie maszyny w Syrii wykracza poza ramy walki z terroryzmem. Według niego to "cios zadany Rosji w plecy przez popleczników terroryzmu".

 

(PAP)