Rozpoczął się szczyt klimatyczny. Rozmowy o ociepleniu i terroryźmie

Rozpoczął się szczyt klimatyczny. Rozmowy o ociepleniu i terroryźmie
PAP/EPA/MARTIN BUREAU

„Nigdy stawka międzynarodowego spotkania nie była tak wysoka: to przyszłość planety, przyszłość życia" - powiedział prezydent Francji Francois Hollande.

 

Inaugurację szczytu z udziałem 150 przywódców rozpoczęła minuta ciszy ku czci ofiar paryskich zamachów z 13 listopada. Hollande podziękował liderom za wsparcie i wyrazy solidarności.

 

Podkreślił, że walka z terroryzmem i zmianami klimatu są "dwoma kluczowymi wyzwaniami globalnymi", z którymi międzynarodowa społeczność musi się zmierzyć.

 

Mówiąc o globalnej umowie klimatycznej, która ma być zawarta na trwającej do 11 grudnia konferencji, Hollande powiedział, że musi być ona „uniwersalna, zróżnicowana i wiążąca”.

 

„Kraje rozwinięte muszą wziąć na siebie swoją historyczną odpowiedzialność (za emisje) – powiedział Hollande. - Wschodzące gospodarki muszą przyspieszyć swoją transformację energetyczną, a kraje rozwijające się muszą zostać wsparte w adaptacji do zmian klimatycznych” – powiedział francuski prezydent. Dodał, że musi być zapewnione finansowanie na rzecz transferu technologii do krajów rozwijających się.

 

Chodzi o uzgodnione w Kopenhadze zobowiązanie krajów rozwiniętych, by od 2020 r. przekazywać krajom rozwijającym się 100 mld dol. rocznie. To wartość przekazywanych technologii, inwestycji prywatnych, ale też środków publicznych.

 

O zobowiązaniach krajów rozwiniętych mówiła też kanclerz Niemiec Angela Merkel.

 

„Najbiedniejsze kraje muszą otrzymać możliwość uzyskania zrównoważonego rozwoju poprzez przekazanie im odpowiednich środków” – mówiła.

 

"Emisje z przeszłości zostały wygenerowane przez nas i spowodowane przez nas, musimy więc być w awangardzie postępu technologicznego, by zredukować emisje w przyszłości i by również umożliwić krajom rozwijającym się uzyskanie tej redukcji" – zaznaczyła.

 

Podkreśliła, że podczas paryskiej konferencji kraje rozwinięte muszą okazać, że spełnią obietnice i zapewnią 100 mld dolarów rocznie od 2020 r. oraz zrobią to w "zrównoważony" sposób. Dodała, że Niemcy w porównaniu z 2014 r. podwoją do 2020 r. swoje publiczne finansowanie.

 

Akcentowała, że nowa globalna umowa klimatyczna ONZ powinna być "wiążąca" podobnie jak mechanizm rewizji co 5 lat. "Ambitna, obszerna, uczciwa i wiążąca - taka powinna być globalna umowa. To kwestia nie tylko konieczności środowiskowej, ale też ekonomicznego zdrowego rozsądku" - podsumowała niemiecka kanclerz.

 

Komentatorzy zwrócili uwagę, że określenia „wiążąca umowa” nie użył w swoim wystąpieniu prezydent USA Barack Obama. Zapowiedział natomiast "nowy wkład" USA w inicjatywy pomagające w odbudowaniu populacji, które padły ofiarą klęsk związanych ze zmianami klimatu.

 

„Przybyłem tu osobiście jako lider największej na świecie gospodarki i drugi największy emitent, by powiedzieć, że USA nie tylko uznają swoją rolę w tworzeniu tego problemu, ale też odpowiedzialność, by coś z tym zrobić” – oświadczył Obama.

 

Wezwał przywódców, by powtórnie potwierdzili zobowiązanie, że "będą środki dla krajów", które zechcą wziąć udział w zakończeniu "brudnej" fazy rozwoju. "I wiem, że to nie będzie łatwe, to będzie wymagało zobowiązania na rzecz innowacji" - powiedział.

 

"Zapewnijmy też, że środki popłyną do krajów, które potrzebują pomocy. Nie możemy dłużej uniknąć następstw zmiany klimatu - dodał. - Ameryka potwierdza swoje zaangażowanie na rzecz najsłabiej rozwiniętych krajów (…) i jutro zadeklarujemy nowy wkład na rzecz inicjatyw ograniczających ryzyko, które pomogą odbudować się wrażliwym populacjom po klęskach związanych ze zmianami klimatu” - zapowiedział Obama.

 

Jednocześnie zwrócił uwagę na wzrost gospodarczy USA. „Udowodniliśmy, że silny wzrost gospodarczy i bezpieczniejsze środowisko nie muszą już stać w konflikcie. Mogą współgrać i to powinno dać nam nadzieję” – powiedział Obama.

 

„Ameryka jest na drodze do osiągnięcia celu, który wymieniłem sześć lat temu w Kopenhadze. Zredukujemy swoje emisje CO2 o 17 procent poniżej poziomu z 2005 r. do 2020 roku. Dlatego w ubiegłym roku wyznaczyłem nowy cel: Ameryka zredukuje swoje emisje o 26-28 procent (…) w ciągu 10 lat od teraz” – powiedział.

 

Chiny, największy emitent gazów cieplarnianych na świecie, zawsze podkreślają, że kraje rozwinięte muszą wziąć największą odpowiedzialność za globalne ocieplenie, a kraje wschodzące muszą mieć swobodę w tej kwestii, by się rozwijać - przypomniał Reuters.

 

„Paryskie porozumienie powinno pomóc zwiększyć wkład środków, by zapewnić działania na rzecz zwalczania zmian klimatu. Kraje rozwinięte powinny uznać swoje zobowiązanie zmobilizowania 100 mld dolarów rocznie przed 2020 r. i zapewnienia potem (po 2020 r.) silnego finansowego wsparcia krajom rozwijającym się. Przyjazne środowisku technologie powinny być transferowane do krajów rozwijających się” – oświadczył podczas inauguracji prezydent Chin Xi Jinping.

 

Dodał, że trzeba wziąć pod uwagę różnice ekonomiczne między krajami i pozwolić państwom opracować własne rozwiązania problemu globalnego ocieplenia. „Ważne jest, byśmy respektowali różnice między krajami, zwłaszcza krajami rozwijającymi się" - powiedział.

 

„Chiny zawsze aktywnie angażowały się w globalną kampanię na rzecz klimatu. Przodują w zakresie oszczędzania energii i użytkowania energii odnawialnej” – dodał. Zapowiedział, że w 5-letnim planie rozwoju Chin ważnym elementem będą wysiłki ekologiczne. Wskazał też na budowę krajowego rynku handlu emisjami CO2.

 

„W swoim krajowym wkładzie (do globalnej umowy) Chiny deklarują osiągnięcie szczytu emisji CO2 do około 2030 r. (…) i do 2030 r. zredukowanie emisji CO2 na jednostkę PKB o 60-65 procent względem 2005 r.” – podkreślił chiński przywódca.

 

Prezydent Rosji Władimir Putin oświadczył natomiast, że jego kraj zmniejszy emisje gazów cieplarnianych do 70 proc. w stosunku do roku 1990.

 

Jak podkreślił, Rosja "w dalszym ciągu wnosi wkład we wspólne wysiłki w celu przeciwdziałania globalnemu ociepleniu". Putin dodał, że Rosja wypełniła zobowiązania nałożone na nią w protokole z Kioto. Według prezydenta w latach 1991-2012 Rosja "nie tylko nie dopuściła do wzrostu emisji gazów cieplarnianych, ale znacząco je zredukowała, dzięki czemu do atmosfery nie dostało się ok. 40 mld ton ekwiwalentu dwutlenku węgla".

 

„Przemówienie prezydenta Putina było konstruktywnym przyczynkiem do rozmów klimatycznych. Uznał on groźne wyzwanie, jakie dla całej ludzkości stanowi zmiana klimatu, i udzielił swojego poparcia na rzecz osiągnięcia międzynarodowego, wiążącego porozumienia, które utrzyma globalny wzrost temperatur poniżej dwóch stopni Celsjusza” – skomentowała wystąpienie rosyjskiego prezydenta Jennifer Morgan z World Resources Institute.

 

Rosyjskie media zwróciły uwagę, że Putin spóźnił się na ceremonię otwarcia konferencji COP21 - przybył już po wystąpieniach prezydenta Francji Francois Hollande'a, sekretarza generalnego ONZ Ban Ki Muna, a także przewodniczącego konferencji - szefa MSZ Francji Laurenta Fabiusa. Nie wziął również udziału we wspólnej fotografii szefów państw i rządów.

W kuluarach konferencji Putin spotkał się z Obamą, odmówił natomiast spotkania z prezydentem Turcji Recepem Tayyipem Erdoganem.

 

(PAP)