Paraliż komunikacyjny w Bydgoszczy. Strajkują pracownicy komunikacji

Autobusy jeżdżą na liniach 52, 54, 55, 56, 58, 65, 67, 68, 69, 70+T3, 71 i 79, obsługiwane przez prywatną firmę KDD Trans, która dotąd obsługiwała trzy linie. Zamiast tramwajów uruchomiono tylko dwie linie autobusowe T4 Las Gdański-Glinki i T6 Rondo Toruńskie-Łęgnowo.

 

W Bydgoszczy normalnie funkcjonują 32 linie autobusowe i 8 tramwajowych. Z zajezdni we wtorek rano nie wyjechało 170 autobusów i 56 składów tramwajów.

 

Załoga MZK nie chce zaakceptować powołanego w ubiegłym tygodniu na stanowisko prezesa Łukasza Niedźwieckiego, który przez ostatnie trzy lata był zastępcą prezydenta Bydgoszczy. Prezydent miasta Rafał Bruski w czwartek na konferencji prasowej poinformował, że dwa tygodnie wcześniej ze stanowiska prezesa MZK zrezygnował Paweł Czerny, a Niedźwiecki zwrócił się do niego z zapytaniem, czy "dostałby szansę sprawdzenia się w obszarze komunikacji miejskiej".

 

Bruski podkreślił wówczas, że Niedźwiecki zna problematykę funkcjonowania MZK, gdyż jako wiceprezydent nadzorował spółkę, a przez trzy miesiące nawet pełnił obowiązki jej prezesa. Zaprzeczył też pojawiającym się w ostatnich miesiącach informacjom, że Niedźwiecki jako wiceprezydent dopuszczał się mobbingu wobec podległych pracowników.

 

"Komisja, którą powołałem nie stwierdziła mobbingu w urzędzie, ale stwierdziła zachwianie relacji międzyludzkich. W mojej ocenie ta sytuacja mogłaby mieć wypływ na mniejszą skuteczność pracy urzędu" - mówił prezydent.

 

Związkowcy z MZK domagają się odwołania Niedźwieckiego. Obawiają się, że nowy prezes podzieli firmę na mniejsze spółki i będzie chciał obniżyć koszty funkcjonowania. Działacze podnoszą, że poprzedni prezes Czerny odszedł, bo nie zgadzał się na proponowane przez wiceprezydenta Niedźwieckiego obniżenie stawek na transport miejski.

 

Prezes Niedźwiecki w poniedziałek powiedział, że poinformował załogę, że ich obawy są nieuzasadnione i chciał wszystko wyjaśnić w rozmowie, ale wobec braku reakcji poprosił o sformułowanie zarzutów na piśmie.

 

W poniedziałek po południu wiceprezydent miasta Mirosław Kozłowicz poinformował, że do ratusza wpłynęło pismo od związkowców MZK w sprawie sytuacji w firmie. "Po zebraniu niezbędnych materiałów z Zarządu Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej koniecznych do wyjaśnienia wszystkich uwag, zaproponuję termin spotkania z przedstawicielami związków" – podkreślił w komunikacie Kozłowicz.

We wtorek Kozłowicz odwiedził MZK, ale pracownicy oświadczyli, że strajk zakończą wtedy, gdy zostanie odwołany prezes Niedźwiecki.

 

"Ten strajk to działanie przeciw mieszkańcom. Apeluję do kierowców MZK, by wrócili do pracy. Uważam, że tu nie chodzi o osobę Łukasza Niedźwieckiego, a o inne elementy - powiedział na wtorkowej konferencji prasowej Bruski. Zaznaczył, że strajk jest nielegalny i złamana została Ustawa o rozwiązywaniu sporów zbiorowych, a sprawa może znaleźć finał w prokuraturze.

 

Prezydent poinformował, że ratusz oraz Zarząd Dróg Miejskich i Komunikacji Publicznej podejmują starania o wypożyczenie autobusów od innych przewoźników do obsługi linii w mieście. Zaapelował też do firm, które mogą wypożyczyć autobusy.

 

O sytuacji w komunikacji miejskiej informują tablice inteligentnego systemu transportowego (ITS) przy ulicach i elektroniczne tablice na przystankach.

 

(PAP)