Trybunał Konstytucyjny bada dziś ustawę o TK uchwaloną przez PO

TK obraduje w składzie pięciu sędziów, pod przewodnictwem sędziego Stanisława Rymara; sprawozdawcami są Leon Kieres i Marek Zubik. Sprawie towarzyszy duże zainteresowanie mediów i publiczności.

 

 

Kolejka chętnych do wejścia do gmachu Trybunału Konstytucyjnego w Warszawie
                    PAP/Paweł Supernak

 

 

 

W TK stawili się czterej nowo powołani w czwartek przez Sejm sędziowie TK - nie odpowiedzieli na pytanie, czy wezmą udział w rozprawie. Przedstawiciel wnioskodawców poseł PO Borys Budka powiedział dziennikarzom, że czterej wybrani w środę przez Sejm nowi sędziowie TK, którzy przyszli w czwartek rano do TK, to "osoby prywatne", bo ich wybór był - jego zdaniem - nielegalny.

 

Na sali jest grupa znanych adwokatów ubranych w togi.

 

Kilka dni wcześniej prezes TK, prof. Andrzej Rzepliński, wiceprezes Stanisław Biernat i sędzia Piotr Tuleja - którzy brali udział w pracach nad tą ustawą - zostali na swój wniosek wyłączeni przez TK ze sprawy (wnosił o to także marszałek Sejmu Marek Kuchciński).

8 października na podstawie uchwalonej w czerwcu br. nowej ustawy o TK - zgłoszonej w 2013 r. przez ówczesnego prezydenta Bronisława Komorowskiego - Sejm wybrał pięciu sędziów TK. Trzej sędziowie zostali wybrani w miejsce sędziów, których kadencja wygasała 6 listopada (czyli w trakcie kadencji poprzedniego Sejmu), a dwaj - w miejsce sędziów, których kadencja wygasała 2 i 8 grudnia (w trakcie kadencji obecnego Sejmu).

 

Według PO chodziło o zapobieżenie sytuacji, w której nowy parlament mógłby nie zdążyć z wyborem nowych sędziów i kadencje straciłyby ciągłość. Przeciw kandydatom głosował klub PiS, który wybór nazwał "psuciem państwa". Według PiS, PO wykorzystała niekonstytucyjne zapisy ustawy.

 

23 października (na dwa dni przed wyborami parlamentarnymi) posłowie PiS zaskarżyli ustawę do TK. Podkreślali, że o ile wygaśnięcie kadencji trójki sędziów nastąpiło jeszcze w ówczesnej kadencji Sejmu, o tyle mandat pozostałej dwójki wygasa w trakcie kadencji nowego Sejmu. Podważali też ideę, by ustawa określała szczegółowe zasady wyłaniania sędziów TK, bo wystarczy do tego regulamin Sejmu.

 

 

Od lewej: zastępca Prokuratora Generalnego Robert Hernard, dyrektor Biura Spraw Konstytucyjnych Prokuratury Generalnej Andrzej Stanowski i Rzecznik Prawo Obywatelskich Adam Bodnar przed rozpoczęciem rozprawy w Trybunale Konstytucyjnym w Warszawie
                    PAP/Paweł Supernak

 

 

Ponadto zaskarżono m.in.: brak ustawowego określenia długości kadencji prezesa i wiceprezesa TK oraz wskazywanie prezydentowi tylko dwóch kandydatów na te funkcje przez Zgromadzenie Ogólne TK; zasadę zaprzysięgania nowych sędziów TK przez prezydenta RP (bez czego nie mogą orzekać), bo np. szefowie IPN, NIK czy RPO składają ślubowanie przed Sejmem; brak odpowiedniego vacatio legis; możliwość umarzania przez TK spraw, w których nie występuje "istotne zagadnienie prawne"; posiadanie immunitetu przez sędziego TK w stanie spoczynku; możliwość wybrania do TK magistra prawa kanonicznego.

 

10 listopada PiS wycofało wniosek, gdyż zdecydowało się na nowelizację ustawy o TK, którą Sejm przyjął 19 listopada. 17 listopada wniosek PiS ponowili jako własny posłowie PO i PSL. "Przejęliśmy wniosek PiS; nie ma innego trybu, by spowodować, aby TK uznał, kto ma rację" - mówił Borys Budka (PO). Do wniosku przyłączył się RPO Adam Bodnar - kwestionując zgodność z konstytucją przepisu, na którego mocy Sejm wybrał dwóch sędziów "grudniowych".

 

Prezydent Andrzej Duda nie przyjął ślubowania od 5 sędziów; tłumaczył, że "sędziów TK mógł wybrać nowy Sejm i w normalnych warunkach właśnie w taki sposób by to nastąpiło; w moim przekonaniu to, co się stało, było poważnym naruszeniem zasad demokratycznych".

 

Według PiS i części prawników, nie są oni sędziami, gdyż - z powodu nieodebrania od nich ślubowania przez prezydenta - po zmianie kadencji Sejmu niezakończona procedura ich wyboru uległa dyskontynuacji. PO i część prawników uważa, że ich kadencja zaczęła się z chwilą wyboru, a zaprzysiężenie to swoista czynność techniczna. Część ekspertów, m.in. b. prezes TK prof. Andrzej Zoll, przyznawało, że posłowie PiS zostali "trochę sprowokowani, gdyż próbowano naciągnąć prawo", wybierając także dwóch sędziów "grudniowych".

 

25 listopada Sejm przyjął pięć uchwał o tym, że wybór sędziów z 8 października nie miał mocy prawnej. Niektórzy konstytucjonaliści i część opozycji uważają, że uchwały naruszają konstytucję, ponieważ Sejm nie ma prawa pozbawić urzędu sędziów TK. PiS replikuje, że uchwały mają naprawić wadliwą decyzję poprzedniego Sejmu.

 

2 grudnia Sejm dokonał ponownego wyboru 5 sędziów TK - kandydatów zgłosiło tylko PiS. Opozycja i część prawników twierdzili, że Sejm powinien wstrzymać się z tym wyborem do wydania wyroku przez TK. Także sam TK w poniedziałek wystąpił do Sejmu o zabezpieczenie wniosku grupy posłów przez powstrzymanie się izby od wyboru do czasu wyroku.

 

W stanowisku dla TK prokurator generalny wniósł o uznanie, że niekonstytucyjny jest jeden zapis ustawy o TK i tylko w zakresie, który umożliwił wybór dwóch sędziów "grudniowych". "Słusznie wnioskodawcy zauważają, że ustawa zasadnicza przyjmuje dla sędziów Trybunału konstrukcję kadencji zindywidualizowanej, która ma zabezpieczać przed monopolizowaniem decyzji o wyborze grupy sędziów przez aktualną większość parlamentarną" - napisał do TK zastępca Andrzeja Seremeta, prok. Robert Hernand.

 

Dodał, że art. 137 ustawy o TK - jako przepis o charakterze przejściowym, wprowadzający 30-dniowy termin od dnia wejścia w życie ustawy na złożenie wniosku w sprawie zgłoszenia kandydatów na sędziów TK w miejsca wszystkich sędziów, których kadencja upływa w 2015 r. - łamie zasadę indywidualnego wyboru. Według Hernanda "ustawodawca mógł uniknąć takiej sytuacji, gdyby inaczej określił termin na złożenie wniosku w sprawie zgłoszenia kandydata na sędziego, umożliwiając przeprowadzenie procedury nowo wybranemu Sejmowi wobec kandydatów na miejsca 2 sędziów, których kadencja upływa w grudniu 2015 r.".

 

Hernand polemizował z kwestionowanym art. 19 ust. 2 ustawy o TK, który generalnie stanowi, że co do zasady kandydaturę na sędziego TK składa się marszałkowi Sejmu "nie później niż 3 miesiące przed dniem upływu kadencji sędziego Trybunału". Według wnioskodawców materię tę powinien określać regulamin Sejmu, a nie ustawa, a zakwestionowany przepis narusza zasadę autonomii Sejmu i przekracza zakres konstytucyjnej delegacji dla ustawodawcy. Zdaniem Hernanda przepis ten nie ingeruje w materię zastrzeżoną dla regulaminu Sejmu i mieści się w granicach upoważnienia.

 

Zastępca Seremeta chce też umorzenia wątku braku określenia w ustawie długości kadencji prezesa i wiceprezesa TK. Według niego wprowadzenie dodatkowej kadencji dla prezesa i wiceprezesa, którzy i tak są sędziami kadencyjnymi, byłoby niecelowe.

 

Obecny Sejm nie złożył TK pisemnego stanowiska w sprawie, wyznaczył jednak swego reprezentanta - przewodniczącego komisji ustawodawczej Marka Asta (PiS). "Mamy sytuację dosyć absurdalną. Twórcy ustawy skarżą ją i zarzucają jej niekonstytucyjność, a obecnie rządzący, którzy uważają, że ustawa jest w wielu punktach niekonstytucyjna, musieliby jej w tej chwili bronić. Ja jej bronić nie będę, raczej zgadzam się z zarzutami sformułowanymi we wniosku" - mówił Ast.

 

TK ma także pisemne stanowisko poprzedniego Sejmu co do pierwotnego wniosku PiS, gdzie napisano, że wszystkie zaskarżone zapisy są zgodne z konstytucją.

 

Uczestnikiem postępowania jest także Rada Ministrów.

 

9 grudnia TK w pełnym składzie ma badać konstytucyjność listopadowej nowelizacji ustawy o TK autorstwa PiS, zaskarżonej przez PO, RPO i Krajową Radę Sądownictwa. Do tej sprawy włączono też najnowszą skargę I prezesa Sądu Najwyższego.(PAP)