Zarzut zabójstwa dla kolegi zaginionej Ewy Tylman

23 listopada kobieta wracała w nocy, po imprezie do domu. Odprowadzał ją kolega, Adam Z. Po raz ostatni sylwetkę Ewy Tylman zarejestrowały kamery monitoringu około godziny 3.20 w okolicach ul. Mostowej, przed mostem Rocha. Wciąż trwają jej poszukiwania.

 

Jak poinformowała w nocy z czwartku na piątek na konferencji prasowej rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Magdalena Mazur-Prus, prokuratura wystąpiła do sądu o zastosowanie wobec mężczyzny tymczasowego aresztowania. Adamowi Z. grozi nawet dożywocie.

 

"Zatrzymany mężczyzna jest podejrzany o dokonanie zabójstwa z zamiarem ewentualnym. Zamiar ewentualny jest wtedy, gdy osoba podejrzana przewiduje możliwość popełnienia przestępstwa i na to się godzi. Materiał dowodowy wskazuje, że w wyniku działań podejrzanego Ewa T. znalazła się w wodzie i uważamy, że Ewa T. nie żyje" - podała Magdalena Mazur-Prus.

 

Mężczyzna nie przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu. "Był przesłuchiwany kilkakrotnie, za każdym razem przedstawiał inną wersję wydarzeń, za każdym razem ta wersja wydarzeń była różna" - dodała rzeczniczka.

Adam Z. został zatrzymany po przeprowadzonym w nocy z wtorku na środę tzw. eksperymencie procesowym, polegającym m.in. na odtworzeniu drogi, jaką pokonała wracająca nocą do domu zaginiona.

 

Na razie nie wiadomo, gdzie może znajdować się ciało kobiety, cały czas przeszukiwane są nurty Warty. Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak poinformował, że w czwartek wieczorem zakończono prace poszukiwawcze, zostaną one wznowione w piątek.

 

Dno Warty było badane sonarem. Na podstawie wskazań urządzenia zostały wytypowane trzy miejsca, dwa z nich sprawdzili płetwonurkowie. Trzecie zostanie sprawdzone w piątek.

 

(PAP)