PO: nowy "pakiet demokratyczny" PiS ogranicza prawa opozycji

PO: nowy pakiet demokratyczny PiS ogranicza prawa opozycji
fot. PAP

Na rozpoczynającym się w środę posiedzeniu Sejmu, posłowie mają zająć się projektem PiS zmian w Regulaminie Sejmu. Projekt zakłada m.in., że wprowadzenie obowiązku składania przez wszystkie kluby i koła poselskie oświadczeń o udzieleniu poparcia Radzie Ministrów bądź o odmowie udzielenia poparcia. Kluby, które zadeklarują się jako opozycyjne, uzyskają prawo zadawania pytań premierowi i ministrom, a także do zgłaszania jednego punktu, który będzie automatycznie włączany do porządku obrad Sejmu. Prawa takiego nie będą miały z kolei kluby popierające rząd.

 

180-minutowa seria pytań do premiera miałaby zastąpić istniejące obecnie: informacje bieżącą i pytania w sprawach bieżących. Z projektu wynika ponadto, że PiS chce zlikwidować sejmową "zamrażarkę" i wprowadzić zakaz odrzucania projektów obywatelskich w pierwszym czytaniu.

 

Sekretarz klubu PO Zbigniew Konwiński ocenił na poniedziałkowej konferencji prasowej, że tzw. nowy pakiet demokratyczny "nijak się ma" do "pakietu demokratycznego", który ugrupowanie to składało jako ówczesna opozycja w poprzedniej kadencji Sejmu. "Ten, złożony nie tak dawno przez PiS, kiedy PiS już rządzi, jest dość poważnie odchudzony. Krótko mówiąc - on ma tyle wspólnego z demokracją, co poseł (Stanisław Piotrowicz) z walką o demokrację" - powiedział Konwiński.

 

Poinformował, że jego klub złożył własny projekt nowelizacji Regulaminu Sejmu, który zawiera podobne rozwiązania, jak proponowane w poprzedniej kadencji przez PiS.

 

Zdaniem wiceszefa sejmowej komisji regulaminowej i spraw poselskich Tomasza Głogowskiego, nowy projekt zmian w regulaminie Sejmu, autorstwa PiS, w dużej mierze ogranicza prawa opozycji. "Te podstawowe różnice to m.in. fakt, że w tym projekcie PiS zrezygnowało z zapisów dotyczących procedowania bardzo ważnych ustaw podatkowych i ustaw dotyczących funkcjonowania samorządu terytorialnego. W pierwotnym projekcie sprzed lat zakładano, że tego typu ustawy mogą być procedowane najwcześniej 30 dni po ich wpłynięciu, a drugie czytanie może się odbyć najwcześniej 14 dni po przyjęciu sprawozdania przez komisję" - mówił Głogowski.

 

Jak tłumaczył, chodziło o to, by poważnych zmian podatkowych, czy dotyczących samorządu terytorialnego nie przyjmować "w pośpiechu". Dodał, że rozwiązanie, za którym kiedyś optował PiS, znalazło się w projekcie PO.

 

Głogowski przypomniał, że najistotniejszą zmianą, którą w złożonym przed kilkoma dniami projekcie zmian w regulaminie Sejmu proponuje PiS, jest wymóg złożenia pisemnego oświadczenia przez kluby, czy popierają rząd.

 

"I w pierwotnym projekcie PiS rzeczywiście było tak, że każdy klub opozycyjny ma prawo do wprowadzenia jednego punktu do porządku obrad. W tym projekcie, który wpłynął teraz jest, że łącznie wszystkie mają prawo do wprowadzenia jednego punktu do porządku obrad i dodatkowo o kolejności wprowadzania tychże punktów decyduje Prezydium Sejmu" - zaznaczył poseł Platformy.

 

"Łatwo więc sobie wyobrazić, że koncesyjna opozycja będzie tak naprawdę decydowała o tym, jakie punkty trafiają do porządku obrad, a które kluby opozycyjne nie będą miały tego prawa" - dodał.

 

Zwrócił ponadto uwagę, że rozwiązania, które pierwotnie postulował PiS, przewidywały także, że 180-minutowa seria pytań do premiera miała mieć miejsce na każdym posiedzeniu Sejmu, według obecnego projektu - tylko raz w miesiącu. "Zmieniono też drobniejsze, ale też dużo mówiące zapisy, że pytania do tego punktu można było zgłaszać do godz. 21 dnia poprzedzającego posiedzenie Sejmu, teraz jest zapis, że do godz. 18 dwa dni przed posiedzeniem Sejmu" - dodał Głogowski.

 

Dodatkowo - podkreślił polityk PO - projekt PiS likwiduje istniejące obecnie w Regulaminie Sejmu punkty: informacja bieżąca oraz pytania w sprawach bieżących. "Obecnie, zgodnie z Regulaminem mamy kilkanaście punktów w pytaniach w sprawach bieżących oraz informację bieżącą, które są dzielone pomiędzy koalicję i opozycję, więc posłowie opozycji mają na każdym posiedzeniu Sejmu do dyspozycji, do własnego, swobodnego wyboru, kilka tematów, na które mogą zadać pytania rządowi. Po zmianach, proponowanych przez PiS, będzie tylko raz w miesiącu możliwość zadawania pytań i to w ograniczonej liczbie tematów" - zaznaczył poseł PO.

 

Dodał, że Platforma pozostawiła w swym projekcie zarówno informację bieżącą, jak i pytania w sprawach bieżących. Przekonywał, że rozwiązania, które postuluje jego klub będą służyć też posłom PiS, ponieważ po wejściu w życie zmian w Regulaminie, które chce wprowadzić Prawo i Sprawiedliwość, zostaną oni pozbawieni możliwości zadawania pytań rządowi.

 

Głogowski poinformował też, że w projekcie PO znalazły sie zapisy o prawie każdego klubu parlamentarnego do członkostwa w sejmowej komisji ds. służb specjalnych. Platforma chce ponadto zachować zasadę, że Sejm może głosować w sprawie obsady ważnych stanowisk państwowych nie wcześniej niż 7 dni od dnia zgłoszenia kandydatur na te funkcje.

 

"Mamy nadzieję, że tak, jak projekt PiS szybko uzyskał numer druku i będzie procedowany w tym tygodniu, także nasz projekt uzyska ten numer i będziemy mogli wspólnie procedować te projekty, bo byłoby nienaturalne, gdyby dwa bardzo zbieżne projekty, nie mogły być razem procedowane" - zaznaczył Głogowski.

 

Tzw. "pakiet demokratyczny", który przyznawał więcej praw sejmowej opozycji, PiS składał w poprzedniej kadencji Sejmu dwukrotnie. W lutym 2041 r. roku projekt ten został odrzucony głosami koalicji PO-PSL. Pltaforma oceniała wówczas, że projekt PiS jest "niebezpieczny" i ogranicza rolę marszałka i Prezydium Sejmu. Kilka miesięcy później PiS ponowił swój projekt zmian w Regulaminie Sejmu, jednak nie został on ostatecznie rozpatrzony.

 

(PAP)