Małopolskie: Trzy osoby zginęły w pożarze. 69-latek, jego córka i wnuk

Pięć osób, które zdołały uciec z płonącego budynku, trafiło do krakowskich szpitali - podała policja. Jak poinformowali strażacy, ogień wybuchł wewnątrz budynku. Na razie nie wiadomo, co było jego źródłem. Służby ratownicze otrzymały zgłoszenie tuż po godz. 5 rano.
 
Z budynku przez okno udało się uciec pięciu osobom: dwóm synom Jana N., narzeczonej jednego z nich, dziecku oraz opiekunce. Według relacji świadków Jan N. wrócił we wtorek ze szpitala do domu, a jego córka przyjechała z Wielkiej Brytanii.
 
Ratownicy krakowskiego pogotowia wraz ze świadkiem zdarzenia wyciągnęli z domu jedną z ofiar. Niestety, nie udało się jej uratować. "Nasze zespoły udzieliły pomocy i odwiozły do szpitali pięciu pacjentów, w tym jedno dziecko. Poszkodowani byli w dobrym stanie ogólnym, z urazami i potłuczeniami, które powstały podczas ucieczki z domu" – mówiła PAP rzeczniczka krakowskiego pogotowia ratunkowego Joanna Sieradzka.
 
Do szpitala trafiła także po informacji, co się stało, żona Jana N. - która kilkanaście minut przed wybuchem pożaru wyszła z domu do pracy. Na miejscu działało 45 strażaków. W momencie przyjazdu ratowników cały dom był już w ogniu. Sprawę bada także prokuratura.
(PAP)