"W obronie demokracji" PO wypuszcza powyborczy spot

"Po tych wydarzeniach ostatnich kilkunastu godzin, kiedy rząd odmówił publikacji wyroku Trybunału Konstytucyjnego, postanowiliśmy zareagować materiałem, który przypomina to, co przez ostatnie kilkanaście dni działo się w polskim parlamencie, o tym pełzającym - co do tego nie ma już żadnych wątpliwości - zamachu stanu" - podkreślił na piątkowej konferencji prasowej sekretarz klubu PO Zbigniew Konwiński.
 
Posłanka PO Kinga Gajewska zwróciła uwagę, że Platforma szła do październikowych wyborów parlamentarnych z wieloma postulatami programowymi, dotyczącymi m.in. edukacji czy zmian w gospodarce. "Tymczasem w życiu nikt by się nie spodziewał, że w XXI wieku, w centrum Europy, w cywilizowanym kraju, naszym głównym zadaniem całej kadencji będzie obrona demokracji" - mówiła Gajewska.
 
Jej zdaniem, w ciągu ostatnich sześciu tygodni "cofnęliśmy się o 25 lat". "PiS zawłaszcza demokrację, łamie standardy i fundamenty nie tylko Polski, ale i również europejskie" - oceniła posłanka PO.
 
W 90-sekundowym spocie PO przypomina te działania PiS, które uznaje za niewłaściwe z punktu widzenia standardów demokracji - począwszy od pozbawienia klubu PSL miejsca w Prezydium Sejmu, przez zniesienie zasady rotacyjnego przewodnictwa w sejmowej komisji ds. służb specjalnych, ułaskawienie przez prezydenta Andrzeja Dudę ministra-koordynatora specsłużb Mariusza Kamińskiego, aż po uchwalenie nowelizacji ustawy o Trybunale Konstytucyjnym i wybór pięciu nowych sędziów TK.
 
Informacje o kolejnych działaniach PiS autorzy spotu przeplatają komentarzami polityków Platformy: szefa klubu PO Sławomira Neumanna, b. premier Ewy Kopacz, b. ministra sprawiedliwości Borysa Budki oraz posłów: Krzysztofa Brejzy i Roberta Kropiwnickiego. W materiale przypomniano też, że w sprawie, jak to określono, "zamachu na Trybunał Konstytucyjny", PO złożyła wniosek o zbadanie zgodności z konstytucją nowelizacji ustawy o TK.
 
"Nic z tych rzeczy nie było w programie PiS, strach myśleć, co będzie dalej" - pada komentarz. "Platforma okazuje sprzeciw, nie bądź obojętny, rozmawiaj o tym, bądź w internecie" - apelują autorzy spotu.
 
Konwiński zapowiedział też, że wielu polityków PO weźmie udział w sobotniej manifestacji przed siedzibą TK w Warszawie, którą organizuje Komitet Obrony Demokracji. Obecność zapowiedzieli już m.in. kandydaci na szefa PO: Grzegorz Schetyna i Tomasz Siemoniak, b. wiceszef MSZ Rafał Trzaskowski, b. minister administracji i cyfryzacji Andrzej Halicki, b. wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski.
 
Demonstracja ma mieć charakter ponadpartyjny, a przyjść na nią zamierzają m.in. posłowie Nowoczesnej, na czele z jej liderem Ryszardem Petru, PSL, działacze lewicy, w tym niedawna kandydatka na premiera Barbara Nowacka, wielu działaczy społecznych i artystów.
 
3 grudnia TK uznał - orzekając w 5-osobowym składzie - że niekonstytucyjny jest przepis ustawy o TK z czerwca 2015 r. w zakresie, w jakim był podstawą wyboru 8 października przez Sejm poprzedniej kadencji 2 nowych "grudniowych" sędziów. Wybór pozostałej trójki - w miejsce sędziów, których kadencja minęła na początku listopada - był konstytucyjny. Ponadto TK uznał, że niezgodny z konstytucją jest przepis ustawy ws. zaprzysięgania sędziów TK przez prezydenta RP - rozumiany inaczej niż jako zobowiązujący go do niezwłocznego zaprzysiężenia sędziów.
 
Szefowa KPRM Beata Szydło w piśmie do prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego napisała, że do wyznaczenia składu orzekającego 3 grudnia, TK zastosował pozaustawowe kryterium, co oznacza naruszenie konstytucji, a skutkiem, w ocenie szefowej KPRM, jest nieważność wyroku. Publikacja wyroku TK została wstrzymana. Beata Kempa zwróciła się do prezesa TK o wyjaśnienia. Prof. Rzepliński w odpowiedzi napisał, że ogłaszanie wyroków TK jest obowiązkiem konstytucyjnym i podlega wykonaniu niezwłocznie.
(PAP)