Tusk: Ochrona zewnętrznej granicy UE była dotychczas zbyt słaba

Tusk: Ochrona zewnętrznej granicy UE była dotychczas zbyt słaba
Temat migracji będzie jednym z ważniejszych podczas rozpoczynającego się w czwartek szczytu szefów unijnych państw i rządów. Tusk przypomniał w wystosowanym we wtorek zaproszeniu na to spotkanie, że we wrześniu przygotowana została kompleksowa strategia radzenia sobie z kryzysem migracyjnym, jednak do tej pory nie została ona wdrożona przez państwa członkowskie.
 
"Musimy przyspieszyć na wszystkich frontach, włączając w to ochronę zewnętrznej granicy UE" - podkreślił szef Rady Europejskiej. Zapowiedział w tym kontekście poruszenie tematu przedstawionej we wtorek przez KE propozycji utworzenia wspólnej straży granicznej i przybrzeżnej UE. Niektóre z elementów tej koncepcji wywołują kontrowersje. Sprzeciw m.in. Polski wywołuje postulat, by w sytuacjach zagrożenia dla funkcjonowania strefy Schengen nowa służba mogła być rozmieszczana nawet bez zgody państwa przyjmującego.
 
Decyzje i szczegółowa debata na ten temat mają jednak być przekazane na poziom ministerialny, tymczasem szczyt ma się zająć reagowaniem na kryzys migracyjny przy użyciu narzędzi, które UE ma już teraz. Szef Rady Europejskiej zaznaczył, że zajmująca się zarządzaniem granicami zewnętrznymi agencja Frontex musi mieć możliwość kontrolowania wszystkich koniecznych baz danych, w tym Systemu Informacyjnego Schengen oraz bazy Europolu.
 
Tusk przypomniał, że w odpowiedzi na wniosek Grecji do kraju tego skierowany został zespół szybkiej interwencji na granicy (RABIT), który składa się ze strażników granicznych innych państw UE. Misja koordynowana przez Frontex ma pomóc Grecji w opanowaniu sytuacji na swoich granicach.
 
"Państwa członkowskie i instytucje UE muszą zrobić wszystko, co w ich mocy, aby wesprzeć Grecję w tym wymagającym zadaniu. Zabezpieczenie zewnętrznej granicy UE było do tej pory zbyt słabe; tylko 20 proc. uchodźców i migrantów było przechwytywanych po dotarciu do brzegów we wschodniej części Morza Śródziemnego" - napisał szef Rady Europejskiej.
 
Premier Grecji Aleksis Cipras przyznawał w ubiegłym tygodniu, że jego kraj zbyt wolno reagował na napływ migrantów, ale jak twierdzi od września wszyscy przybysze są rejestrowani. Rząd w Atenach zgodził się wystąpić z wnioskiem o pomoc Fronteksu dopiero, gdy pojawiła się groźba wykluczenia Grecji ze strefy Schengen.
 
Państwa, które znajdują się na szlaku migracyjnym, nie rejestrują uchodźców, a wręcz pomagają im w tranzycie, bo zgodnie z obowiązującym cały czas w UE rozporządzeniem dublińskim za rozpatrzenie wniosku o azyl odpowiada kraj UE, w którym uchodźca przekroczył unijną granicę. W praktyce oznacza to, że każdy kolejny kraj, do którego dotrze uchodźca, może go odesłać do tego, gdzie został zarejestrowany.
 
Tusk zapewnił w swoim liście, że intencją lepszej ochrony granic nie jest odstraszanie tych, którzy uciekają przed wojną i prześladowaniami. "Europa jest wspólnotą wartości i zawsze będzie schronieniem dla tych, którzy są w niebezpieczeństwie" - zaznaczył.
 
Podczas szczytu omawiana ma być też kwestia renegocjacji członkostwa Wielkiej Brytanii w UE. Szef Rady Europejskiej zaznaczył, że mimo postępu daleko jeszcze do porozumienia. Najtrudniejszym tematem jest kwestia ograniczenia praw socjalnych dla imigrantów pracujących w Wielkiej Brytanii. Polska przeciwstawia się tej propozycji ze względu na interesy Polaków pracujących na Wyspach.
 
Tusk podkreślił, że debata będzie się skupiała na najbardziej kontrowersyjnych kwestiach wiążących się z żądaniami Londynu. "Stawka jest tak wysoka, że nie możemy uciec od poważnej debaty, w której nie będzie żadnych tabu" - napisał.
(PAP)