Putin na dorocznej konferencji o Ukrainie, Turcji, Syrii

Putin powiedział, że nie jest przekonany co do celowości wstrzymania tranzytu rosyjskiego gazu przez Ukrainę do UE. "Co się tyczy tranzytu przez Ukrainę. Tak, na szczeblu korporacyjnym, sam słyszałem, w trakcie dyskusji, ktoś mówił, że w ogóle przerwiemy ten tranzyt. Nie jestem przekonany, że to należy robić" - powiedział.

 

Rosja niejednokrotnie zapowiadała, że do 2020 roku zrezygnuje z tranzytu gazu do UE przez Ukrainę. Mówił to również sam Gazprom. Jedną z dróg ominięcia Ukrainy ma być gazociąg Nord Stream 2. Prezydent przyznał, że na Ukrainie są Rosjanie, którzy wykonują zadania wojskowe.

 

"Nigdy nie mówiliśmy, że na Ukrainie nie ma Rosjan, którzy rozwiązują określone sprawy, w tym i wojskowe, lecz to nie oznacza, że są tam regularne wojska rosyjskie" - powiedział. Zaznaczył, że należy dostrzegać różnicę. Zadeklarował, że Rosja jest zainteresowana jak najszybszym rozwiązaniem konfliktu w Donbasie i jest gotowa przekonywać do kompromisu ochotników (w Rosji tak nazywa się separatystów) we wschodniej Ukrainie.

 

Prezydent zaznaczył, że po 1 stycznia należy się spodziewać pogorszenia stosunków gospodarczych z Ukrainą, gdyż Moskwa nie będzie mogła współpracować z Kijowem jak z krajem członkowskim strefy wolnego handlu Wspólnoty Niepodległych Państw (WNP). Podkreślił, że Moskwa nie będzie nakładać żadnych sankcji gospodarczych na Ukrainę, lecz nie będzie wobec niej stosować żadnych preferencji. W przeddzień Putin podpisał dekret o wstrzymaniu od 1 stycznia 2016 r. funkcjonowania umowy o strefie wolnego handlu w odniesieniu do

Ukrainy. Według rosyjskich mediów dekret jest związany z porozumieniem o strefie wolnego handlu Ukraina-UE.

 

Sporo uwagi poświęcono na konferencji pogorszeniu się stosunków Rosji z Turcją po zestrzeleniu przez tureckie samoloty rosyjskiego bombowca. Putin oświadczył, że po tym ciężko będzie się porozumieć z obecnym tureckim kierownictwem. Zaznaczył, że zestrzelenie rosyjskiego bombowca "było aktem wrogim" i dodał, że nie rozumie, dlaczego Turcja się tego dopuściła. Powiedział, że strona turecka nie poprosiła o wybaczenie, lecz natychmiast zwróciła się o pomoc do NATO, co, jak powiedział, "bardzo obeszło Rosjan".

 

Putin wyraził przypuszczenie, że zestrzelenie Su-24 mogło być rezultatem tego, iż ktoś z władz Turcji - jak to ujął - "postanowił liznąć Amerykanów w pewne miejsce".

 

"Być może myśleli, że stamtąd (z Syrii) uciekniemy? Ale Rosja nie jest takim krajem" - zaznaczył Putin.

 

Podkreślił, że najważniejszy w Iraku i Syrii jest handel ropą, a islamiści to jest sprawa drugorzędna. Jak oświadczył, Rosja nigdy nie pozwoli, aby Syrii z zewnątrz narzucano, kto ma nią rządzić. Mówiąc o operacji Rosji w Syrii Putin wspomniał, że Moskwa nie potrzebuje stałej bazy wojskowej w tym kraju, gdyż - jak ujawnił - dysponuje rakietami średniego zasięgu, które pozwalają mu "działać z dużych odległości".

 

Putin zapewnił, że Rosja jest gotowa do odbudowania stosunków z Gruzją, a nawet anulowania obowiązku wizowego. Odnosząc się do kwestii integralności terytorialnej Gruzji, prezydent oświadczył, że jest to sprawa narodu gruzińskiego, abchaskiego i osetyjskiego i że

 

Rosja przyjmie każde rozwiązanie w tej kwestii. (Po kilkudniowej wojnie rosyjsko-gruzińskiej w 2008 roku separatystyczne regiony Abchazja i Osetia Południowa, zajmujące ok. 20 proc. całego terytorium Gruzji, ogłosiły niepodległość; ich samozwańcze władze, wspierane przez Rosję, nie są uznawane przez zdecydowaną większość krajów).

 

Prezydent Rosji oświadczył, że gospodarka jego kraju ma już za sobą szczytowy moment kryzysu. Oznajmił, że od II kwartału 2015 roku sytuacja w gospodarce rosyjskiej jest stabilna. Oświadczył również, że inwestorzy zagraniczni wykazują coraz większe zainteresowanie rynkiem Rosji. Podał, że deficyt budżetu federalnego w 2015 roku będzie mniejszy, niż prognozowane 3 proc. PKB.

 

W dorocznej konferencji prasowej prezydenta Rosji uczestniczyło około 1,4 tys. dziennikarzy rosyjskich i zagranicznych. Konferencja trwała 3 godziny i 10 minut.

 

(PAP)