MŚ w piłkarek ręcznych - finał nie dla Polek

MŚ w piłkarek ręcznych - finał nie dla Polek
PAP/Marcin Bielecki

W spotkaniu o brązowy medal Polki zmierzą się w niedzielę z pokonanym zespołem w drugim półfinale - Norwegią lub Rumunią.

 

Polska: Weronika Gawlik, Anna Wysokińska - Monika Kobylińska 4, Monika Stachowska, Iwona Niedźwiedź 4, Agnieszka Kocela 3, Karolina Kudłacz–Gloc 5, Aleksandra Zych 1, Aneta Łabuda, Karolina Zalewska 3, Hanna Sądej, Małgorzata Stasiak, Patrycja Kulwińska 4, Kinga Achruk 1.

 

Holandia: Marieke van der Wal, Tess Wester – Laura van der Heijden 2, Debbie Bont 1, Lois Abbingh 3, Danick Snelder 1, Lynn Knippenborg 2, Yvette Broch 5, Cornelia Groot 5, Kelly Dulfer 1, Michelle Goos 3, Angela Malestein, Sanne Hoekstra 1, Estavana Polman 6.

 

Początek meczu dwóch drużyn, które jeszcze nigdy w historii nie stanęły na podium MŚ, nie był szczęśliwy dla biało-czerwonych. Na kilka błędów Holenderki odpowiedziały tym, czym imponują w tym turnieju, czyli zabójczymi, superszybkimi kontratakami.

 

Dlatego w szóstej minucie „Pomarańczowe” wygrywały 5:2. Szczęśliwa okazała się zmiana w polskiej bramce. Weronika Gawlik miała kilka udanych interwencji, a w ataku w tym okresie dobrze układała się współpraca z kołem, dzięki czemu Patrycja Kulwińska w 19. minucie zdobyła swoją trzecią bramkę (na 4:5).

 

Defensywa rywalek okazała się jednak dużo szczelniejsza, co im pozwoliło na strzelenie sześciu kolejnych bramek. Polkom w ataku nic nie wychodziło, sygnalizowane rzuty z łatwością wyłapywała Tess Wester. Na gola w ich wykonaniu trzeba było czekać 11 minut, a Holenderki prowadziły już 11:4.

 

Przed przerwą Polkom nie udało się zniwelować strat i do szatni schodziły przegrywając 8:15. To praktycznie przekreślało szanse na pozytywne zakończenie. Wszystko wskazywało na to, że powtórzy się sytuacja z pierwszego meczu tych drużyn w fazie grupowej w Naestved, gdzie „Pomarańczowe” zwyciężyły aż 31:20.

 

W drugiej połowie obraz gry niewiele się zmienił. Biało-czerwone nadal z ogromnym trudem powiększały swój dorobek, a rywalki pilnowały wyniku i w 35. min. wygrywały 18:9.

 

Holenderki nadal były za szybkie i trudne do upilnowania i długo utrzymywały siedmio-, ośmiobramkową przewagę.

 

Polki nie odpuszczały i starały się odrobić straty. Za sprawą dobrze broniącej Anny Wysokińskiej i nieco skuteczniejszej grze w przodzie w 51. min. było już tylko 20:24. Kilka kolejnych prostych błędów nie pozwoliło jednak w pełni wykorzystać tego okresu lepszej gry.

 

Trzy minuty przed końcem po rzucie Kobylińskiej było już tylko 24:27, ale na wyrównanie nie starczyło czasu, choć przy tej dyspozycji rywalek sukces wydawał się i tak nieosiągalny. W niedzielę Polki po raz drugi z rzędu staną przed szansą walki o brązowy medal MŚ.

 

Z Herning Cezary Osmycki (PAP)