Lemmy Kilmister z Motorhead nie żyje

"Nie ma łatwego sposobu, żeby to powiedzieć... nasz wielki, szlachetny przyjaciel Lemmy zmarł dzisiaj po krótkiej walce z wyjątkowo agresywnym rakiem. Dowiedział się o chorobie 26 grudnia i był w domu, siedząc przed swoją ulubioną grą wideo (...) Nie ma słów, aby wyrazić nasz szok i smutek" - napisała grupa.

 

"Grajcie Motorhead głośno, grajcie Hawkwind głośno, grajcie muzykę Lemmy'ego głośno. Wychylcie kieliszek lub kilka. Opowiadajcie sobie historie. Uczcijcie życie tego cudownego, wspaniałego człowieka tak jak intensywnie czcił je on sam. Właśnie tego by chciał" - napisał zespół.

 

Ian Fraser "Lemmy" Kilmister - wokalista o charakterystycznym chrapliwym głosie - urodził się w 1945 roku w Wielkiej Brytanii. Po grze w kilku zespołach amatorskich i pracy pomocnika technicznego przy zespole Jimiego Hendricksa, w 1971 roku został zaangażowany jako basista w zespole Hawkwind.

 

W 1975 założył własną grupę Motorhead, w skład, której weszli: gitarzysta Larry Wallis i perkusista Lucas Fox. Dwa lata później pojawiła się ich pierwsza płyta - "Motorhead".

 

W dorobku brytyjskiej grupy znajduje się ponad 20 albumów studyjnych, 10 produkcji koncertowych a także kilkanaście kompilacji i 20 singli. Do najważniejszych albumów Motorhead należą "Overkill" (1979), "Bomber" (1979) oraz "Ace of Spades" (1980), z której utwór pod tym samym tytułem stał się hymnem zespołu. Ostatni krążek w dyskografii zespołu to wydany w 2013 roku "Aftershock".

 

Ozzy Osbourne, lider heavymetalowego zespołu Black Sabbath, nazwał Lemmy'ego "jednym ze swych największych przyjaciół". "Będzie go brakowało (...). Był wojownikiem i legendą. Zobaczymy się po drugiej stronie" - napisał w poniedziałek na Twitterze Osbourne.

 

Motorhead od dziesięcioleci jest inspiracją dla wielu innych wykonawców heavymetalowych. (PAP)