Rzepliński się nie poddaje: "wspólnie obronimy integralność Trybunału Konstytucyjnego"

Rzepliński w poniedziałek wieczorem był gościem TVN24. Tego dnia weszła w życie nowelizacja ustawy o TK autorstwa PiS, uchwalona w ubiegłym tygodniu. W poniedziałek podpisał ją prezydent Andrzej Duda i została opublikowana w Dzienniku Ustaw. Stanowi ona m.in., że Trybunał co do zasady ma orzekać w pełnym składzie liczącym co najmniej 13 na 15 sędziów TK. W składzie siedmiu sędziów będą zaś badane m.in. skargi konstytucyjne i pytania prawne sądów. Orzeczenia pełnego składu będą zapadać większością 2/3 głosów, a nie - jak dziś - zwykłą. Ponadto, terminy rozpatrywania wniosków wyznaczane będą w TK według kolejności wpływu.

 

Rzepliński pytany, czy, gdyby ustawa ta została zaskarżona, Trybunał zająłby się nią szybko, odparł: "Tego wymaga sytuacja. Trybunał musi mieć dobre warunki do orzekania, sędziowie nie mogą się bać, że stanie im z tyłu policjant, że prokurator dorwie się do ich komputera, że będą przesłuchiwani. A to jest kultura prawa, która - naiwnie przyznam, byliśmy przekonani, że jest trwale za nami (...) że jesteśmy częścią zachodniej Europy" - powiedział Rzepliński w "Kropce nad i".

 

Jak mówił, do nikogo nie dzwoni, do nikogo nie pisze pism z prośbą o pomoc czy ochronę. "To Trybunał konstytucyjny. I sędziowie, i jego znakomici prawnicy, ale nie tylko, wspólnie obronimy integralność Trybunału Konstytucyjnego jako organu, który ma - może się to nie podobać - monopol na kontrolę konstytucyjności prawa" - powiedział. "Sędzia konstytucyjny podlega wyłącznie konstytucji, a ta nie została jeszcze zmieniona" - zaznaczył.

 

Rzepliński przypomniał, że poprzednikowi prezydenta Dudy zdarzało się podpisywać ustawę i jednocześnie kierować wniosek do TK, bo co do niektórych przepisów miał wątpliwości konstytucyjne. "Więc prezydent Duda też może tak uczynić. Poza tym jest kilka innych podmiotów konstytucyjnych, które mogą wnieść wniosek do TK ws. tej ustawy z 22 grudnia - prokurator generalny, I prezes Sądu Najwyższego, Krajowa Rada Sądownictwa, grupa posłów i grupa senatorów" - powiedział.

 

Zaznaczył, że jeśli taki wniosek będzie, to rozpatrzy go 10 sędziów orzekających; "tylu, ilu jest". Wyjaśnił, że sędziowie, których ślubowanie przyjął prezydent, nie mogą orzekać, dopóki Trybunał nie rozstrzygnie wątpliwości wokół uchwał sejmowych ws. ich wyboru.

 

Rzepliński poinformował, że TK zajmie się tym na posiedzeniu 12 stycznia. "Kiedy wyznaczałem termin rozprawy określiłem, że TK w pełnym składzie to będzie rozpatrywał. Pełny skład to jest 10 sędziów orzekających" - powiedział. Na pytanie, czy jest to ostateczne, odparł: "A co ja mogę zrobić? 10 to 10, to nie są drożdże, sędziowie".

 

Dopytywany dalej, czy przy rozpatrywaniu konstytucyjności nowelizacji ustawy o TK z 22 grudnia będzie 13 sędziów (jak wymaga ta ustawa - PAP), Rzepliński powiedział, że o tym suwerennie zdecyduje TK. Przypomniał, że sędziowie Trybunału stoją na straży konstytucji i porządku konstytucyjnego. Na pytanie, czy obowiązuje go podpisana przez prezydenta nowelizacja, nie odpowiedział. Pytany, czy głos prezydenta ma znaczenie, odparł: konstytucja ma znaczenie. Po chwili dodał: "Pan prezydent Duda, prezes Andrzej Rzepliński, Jan Kowalski, Janina Nowak - podlegamy dokładnie tak samo przepisom konstytucji, ale sędziowie są specyficzni".

 

"Lech Wałęsa mówił, że boi się tylko pana Boga, ja boję się pana Boga i boję się pogwałcenia konstytucji, której służę i przysięgałem, że będę służył" - podkreślił. Przypomniał, że orzeczenia TK są ostateczne i powszechnie obowiązujące.

 

Pytany, czy sędziowie powinni protestować, prezes TK powiedział, że nie sądzi, by była taka potrzeba. I dodał, że "sędziowie polscy, ci wychowani już w wolnej Polsce, wykształceni, nie dadzą sobie w kaszę dmuchać". (PAP)