Kim Dzong Un chce dialogu z Południem. Bez żadnych warunków

Kim Dzong Un chce dialogu z Południem. Bez żadnych warunków
fot. PAP/EPA

Pjongjang będzie podejmował zdecydowane wysiłki na rzecz "prowadzenia rozmów i poprawy stosunków z Koreą Południową" - powiedział Kim w swym czwartym już orędziu noworocznym od czasu przejęcia władzy pod koniec 2011 roku.

 

Nie przedstawił jednak konkretnej oferty negocjacyjnej. Za najważniejszy priorytet 32-letni dziedzic dyktatorskiej schedy swych poprzedników - dziadka Kim Ir Sena i ojca Kim Dzong Ila - uznał gospodarczą odbudowę borykającego się z międzynarodową izolacją i cywilizacyjnym zacofaniem państwa. "Wszystkie wysiłki należy skierować na budowę gospodarczej potęgi" - zadeklarował.

 

Choć około półgodzinne przemówienie nie było wolne od gróźb pod adresem Seulu, to południowokoreańscy komentatorzy ocenili ton Kima jako pojednawczy. Zarówno południowokoreańskie kręgi rządowe, jak i tamtejsza polityczna opozycja, zareagowały na orędzie powściągliwie.

 

"Jesteśmy gotowi podjąć bez warunków wstępnych rozmowy z każdym, kto chce pokoju i zjednoczenia (Korei)" - powiedział Kim. Zażądał jednak równocześnie od Korei Południowej, by powstrzymała się od działań szkodzących "pojednawczej atmosferze".

Zwyczajowo ostrzegł też przed "bezlitosną świętą wojną", jaką Korea Północna broniłaby swej suwerenności przed agresorami i prowokatorami.

 

(PAP)