Chiny karcą Koreę Północną

Chiny karcą Koreę Północną
PAP/EPA

"Denuklearyzacja Półwyspu Koreańskiego i zabezpieczenie porozumień pokojowych i stabilizacyjnych w tym regionie zgodnie z wzajemnym interesem wszystkich stron jest ich (stron) obowiązkiem i wymaga od nich dalszych wysiłków" - powiedziała w piątek rzeczniczka ministerstwa Hua Chunying.

 

Nawiązała tutaj do negocjacji ze społecznością międzynarodową z 2005 roku, kiedy to komunistyczny reżim zgodził się zakończyć swój program nuklearny w zamian za pomoc. Jednak później Pjongjang odszedł od stołu rozmów - przypomniała agencja Reutera. Podczas konferencji prasowej Chunying nie udzieliła odpowiedzi na pytanie, czy Chiny wysłały życzenia urodzinowe przywódcy komunistycznego reżimu w Pjongjangu Kim Dzong Unowi. Agencja Kyodo zaznaczyła, że w piątek przypadają prawdopodobnie 33. urodziny Kima.

 

Tego samego dnia chińskie media zwróciły uwagę, że rozwiązanie kryzysu na Półwyspie Koreańskim nie zależy tylko od Pekinu. W gazecie "Global Times", wydawanej przez organ prasowy partii komunistycznej "Renmin Ribao", napisano, że nie będzie szans na pokój, jeżeli "Stany Zjednoczone, Korea Południowa i Japonia nie zmienią swojej polityki wobec Pjongjangu".

 

"Poleganie tylko na presji wywieranej na Północ przez Pekin w celu porzucenia przez nich planów nuklearnych jest iluzją" - oceniono.

 

Sytuację w regionie inaczej postrzegają jednak media zachodnie. Brytyjski dziennik "Guardian" podkreślał w tym tygodniu, że jako główny sojusznik i sponsor północnokoreańskiego reżimu Pekin ma do odegrania "kluczową rolę" w rozwiązaniu tego kryzysu. Podobnie w czwartek przekonywał dziennik "Financial Times", zwracając uwagę, że Korea Północna stanowi jedno z najpoważniejszych zagrożeń dla bezpieczeństwa na świecie i rozwiązanie tego złożonego problemu będzie wymagało współpracy Stanów Zjednoczonych i Chin.

 

Sekretarza stanu USA Johna Kerry w czwartkowej rozmowie z szefem chińskiej dyplomacji Wangiem Yi zaapelował o próbę zmiany dotychczasowej strategii wobec władz Korei Północnej. Kerry, relacjonując przebieg rozmowy, podkreślił, że Chiny mają "pewne podejście" do tego tematu, a Waszyngton dawał Pekinowi "przestrzeń do realizacji (strategii)".

 

"Jednak podczas rozmowy z Chińczykami dałem jasno do zrozumienia, że ta strategia nie przyniosła efektów i dlatego nie możemy jej kontynuować" - mówił Kerry. Jednocześnie zapewnił, że uzgodnili z Wangiem konieczność współpracy ws. północnokoreańskiego programu nuklearnego.

 

Natomiast w piątek na ulicach i placach stolicy Korei Północnej zebrały się dziesiątki tysięcy żołnierzy i cywilów, którzy w ten sposób uczcili ostatnią próbę broni jądrowej - relacjonuje agencja Associated Press. W demonstracjach wzięli też udział przedstawiciele władz.

"Z ogromną radością świętujemy historyczne wydarzenie w dziejach kraju jakim był pomyślny test broni wodorowej" - widniał napis na jednym z transparentów. Nie wiadomo, czy w zgromadzeniu wziął udział Kim.

 

Władze Korei Północnej oświadczyły w środę, że kraj przeprowadził próbny wybuch bomby wodorowej, potężniejszej od trzech testowanych wcześniej ładunków, choć rezolucje ONZ zabraniają Pjongjangowi wszelkiej aktywności nuklearnej i balistycznej pod groźbą sankcji. Wielu ekspertów wątpi jednak, czy kraj mógł dokonać takiego postępu w swoim potencjale.

 

Źródła amerykańskie zastrzegają, że potrzeba co najmniej kilku dni na ustalenie, jakiego rodzaju urządzenie nuklearne zostało przetestowane przez Koreę Płn.

(PAP)