Ekspertka: Wypadki to także efekt przyzwyczajeń kierowców

Ekspertka: Wypadki to także efekt przyzwyczajeń kierowców
Fot. PAP/PAP/Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku
"Kierowcy tego nie doceniają, ale w ruchu drogowym liczy się wszystko. Prowadzenie pojazdu wymaga naprawdę dużego skupienia i współdziałania jednocześnie bardzo wielu elementów - i motoryki, i percepcji, postrzegania, wyobraźni. Niebagatelne znaczenie mają także nasze emocje. A to tylko elementy dotyczące samego człowieka. Do tego mamy jeszcze pojazd, drogę i innych uczestników ruchu" - mówi w rozmowie z PAP dr Ewa Odachowska, psycholog z Instytutu Transportu Samochodowego.
 
Jak precyzuje, nie chodzi tylko o sprawną zmianę biegów i korzystanie z pedałów gazu, hamulców czy sprzęgła. "Ważny jest przede wszystkim nasz wzrok. Ponad 90 proc. informacji, które do kierowcy dochodzą, to są wiadomości, które pobiera za pomocą tego zmysłu. Od właściwej koordynacji wzrokowo-ruchowej zależy umiejętność adekwatnego reagowania. Każdy bodziec, który odrywa od jazdy, będzie tzw. przeszkadzaczem" - dodaje ekspertka.
 
Specjalistka zwraca uwagę m.in. na korzystanie przez kierowców - podczas jazdy - z dobrodziejstw techniki: telefonów komórkowych, laptopów czy tabletów. Choć, jak przyznają, trudno to potwierdzić - to właśnie rozmowy telefoniczne, pisanie sms-ów, sprawdzenie maili czy korzystanie w trakcie prowadzenia auta z portali społecznościowych mogą być jednymi z częstszych przyczyn drogowych tragedii.
 
"Nie chodzi tu tylko o to, że prowadząc auto, trzymamy w ręce telefon, a o rozproszenie uwagi i konieczność skupienia się na wielu czynnościach jednocześnie. Kiedy prowadzimy samochód, bodźców jest na tyle dużo, że nie możemy mówić o podzielności uwagi" - mówi dr Odachowska. Jak dodaje, w takich sytuacjach nasza uwaga "przerzuca się między zadaniami, zawsze kosztem któregoś z nich”.
 
"Dowodem na to są choćby sytuacje kiedy kierowca, rozmawiając przez zestaw głośnomówiący, dojeżdża do miejsca na drodze, w którym coś się stało. Zazwyczaj mówi wtedy rozmówcy: +poczekaj chwilę, bo coś się tu dzieje+; to sygnał, że mózg potrzebuje skupić się na czymś aktualnie ważniejszym. Kierowcy powinni też pamiętać, że kiedy prowadząc auto, odrywają wzrok od drogi, pisząc sms, sprawdzając mail, pokonują bez kontroli wzrokowej jakiś odcinek drogi. Tymczasem nawet ułamek sekundy może być w ruchu drogowym newralgiczny" - mówi ekspertka.
 
Jak dodaje, negatywnie na naszą jazdę mogę też wpływać nasze przyzwyczajenia, np. palenie papierosów czy dokańczanie w trakcie prowadzenia auta makijażu. "Każda czynność, która nam przeszkadza w percepcji otoczenia, może doprowadzić do wypadku. Główny problem polega jednak na tym, że nie mamy nawyków, które zwiększają bezpieczeństwo. O czym mówię? Na przykład o tym, żeby wpisywać w nawigację cele podróży przed wyruszeniem w drogę, a nie w trakcie jazdy, albo, by zwalniać przed skrzyżowaniem, nawet jeśli wjeżdżamy na zielonym świetle. Ważna jest też ograniczona zasada zaufania nie tylko do innych kierowców, ale też do siebie samych - bo przecenianie własnych możliwości jest często katastrofalne w skutkach" - zaznacza Odachowska.
 
Pytana o sezon zimowy, zaznacza, że w tym okresie problemem bywa zła ocena warunków jazdy. "Często bywa tak, że kierowcy nie biorą pod uwagę zagrożeń, których nie widzą. Tymczasem to, że nie ma śniegu, jezdnia jest czarna, nie musi oznaczać, że nie jest ślisko" - mówi dr Odachowska.
 
Zwraca też uwagę na sposób zapinania pasów bezpieczeństwa. "Obszerne, puchowe kurtki powodują, że te pasy nie są naciągnięte tak, jak powinny być. Pamiętajmy, że zbyt luźny pas, lub pas przebiegający nie tak, jak powinien, np. skręcony, nie spełnia swojej funkcji. Dodatkowo piesi w czapkach, kurtkach, często w ciemnym kolorze, bez odblasków, są słabiej widoczni na drodze; a obszerne czapki, szale czy kaptury mogą też przyczynić się do tego, że pieszy nie zauważy samochodu, który zbliża się ze znaczną prędkością" - mówi ekspertka ITS.
 
Jak przyznaje, ważny jest też stan zdrowia kierowcy. Dla przykładu, jesienią i zimą ci kierowcy, którzy mają zaburzone widzenie kontrastu, gorzej radzą sobie w warunkach ograniczonego oświetlenia, a światło innych pojazdów w nocy może ich intensywniej oślepiać. "Jeśli czujemy, że nasz wzrok bardzo szybko się męczy, gdy zapada zmrok, to być może warto sprawdzić to u specjalisty. Rozwiązaniem mogą być okulary do jazdy w nocy, korekcja wzroku, a niekiedy po prostu właściwa dieta" - mówi dr Odachowska.
 
Według niej często lekceważone przez kierowców są też zażywane leki. "Niektóre preparaty bez recepty stosowane w leczeniu przeziębienia są na bazie pseudoefedryny i efedryny – pochodnych amfetaminy. Leki te działają aktywnie na ośrodkowy układ nerwowy i powinniśmy na nie uważać. Oczywiście należy sprawdzać ulotki, ale powinniśmy też pamiętać, że często na leku pojawia się informacja +nie stwierdzono wpływu na kierowanie pojazdami mechanicznymi+, co oznaczać może, że leku pod tym względem nie badano. Zasada jest prosta, jeśli czujemy się gorzej, to może nie powinniśmy wsiadać za kierownicę" - podkreśla ekspertka.
(PAP)