Plan PiS: Komisjami utopić opozycję. Prezes Kaczyński rozliczy poprzednią władzę

Cztery miesiące rządów Prawa i Sprawiedliwości i zapowiedziane cztery nowe komisje śledcze. Jak poinformował na wyjazdowym posiedzeniu klubu prezes Jarosław Kaczyński, sejm zajmie się wyjaśnianiem katastrofy smoleńskiej, wyłudzania VAT-u, inwigilacji dziennikarzy w związku z aferą taśmową i aferą Amber Gold. - My w wielu tych sprawach mówiliśmy już wcześniej, że komisje powinny powstać, niestety poprzednia partia rządząca, bojąc się ich jak diabeł święconej wody, nie wyrażała na to zgody - powiedział Bartosz Kownacki z PiS.
 
Skrajne opinie wywołuje propozycja reaktywowania komisji smoleńskiej, która w niemal 6 lat od katastrofy, wciąż nie miałaby okazji do bezpośredniego zbadania wraku i czarnych skrzynek Tupolewa. - Nie ma powodu by powoływać kolejną komisję, która będzie wałkować ten temat kolejny raz - powiedziała Katarzyna Lubnauer z Nowoczesnej. - Ja jestem bardzo sceptycznie nastawiony co do możliwości zebrania materiału dowodowego, to już jest chyba po wszystkim - dodał Paweł Kukiz.
 
Zainteresowania opozycji nie wzbudza też komisja mająca wyjaśnić kulisy afery Amber Gold. - W sprawie Amber Gold powinna działać prokuratura i sądy - uważa Lubnauer.
 
Znacznie chętniej politycy popierają propozycję powołania komisji dot. podsłuchiwania dziennikarzy, którzy ujawnili taśmy zarejestrowane w restauracji Sowa i Przyjaciele. - Sprawa inwigilowania dziennikarzy jest sprawą na tyle bulwersującą i na tyle poważną, że powinna być wyjaśniona wszelkimi dostępnymi środkami - powiedziała Gasiuk-Pihowicz z Nowoczesnej. - Jak najbardziej takie komisje powinny powstać i wierzę w to, że tu możemy się dowiedzieć bardzo wielu ciekawych rzeczy - dodał Kukiz.
 
Choć wśród polityków pojawiają się głosy, że planowane nowe komisje mają być jedynie elementem politycznej gry i odwrócić uwagę od dokonywanych w kraju zmian. - Rzeczywiście komisje śledcze mają tendencję do tworzenia show, a nie rzeczywiście wyjaśniania - dodała Gasiuk-Pihowicz.
 
Na tezy, które przedstawi np. komisją smoleńską z niecierpliwością czekają publicyści. Może okazać się, że będzie to początek nowego prokuratorskiego śledztwa, które mogłoby się skończyć postawieniem zarzutów odpowiedzialnym za organizację lotu z 10 kwietnia. - Spodziewam się tutaj zaskakujących rezultatów, tym bardziej, że może prof. Binienda będzie jednym z członków tej komisji - powiedziała Joanna Miziołek z Wprost.
 
Niezależnie od tego ile komisji powstanie i jak szybko, pewne jest że temperatura politycznego sporu - mimo mroźnej zimy - na pewno będzie bliska wrzenia.