"Wynajmował" nie swoje mieszkania, wyłudzał kaucję i znikał. Oszust w rękach policji

Policjanci zatrzymali 26-letniego Andrzeja G. na gorącym uczynku w centrum Warszawy. Mężczyzna pojawił się pod obserwowanym przez policjantów adresem, by zaoferować kolejnym niczego nieświadomym klientom mieszkanie do wynajęcia. 
 
Andrzej W. to recydywista. Odpowiadał już za dokładnie takie same przestępstwa. Mechanizm działania był za każdym razem ten sam. Jedną z ofiar stał się Maciek, który do stolicy przyjechał z Gdańska. Mieszkanie, które znalazł w ogłoszeniu było i piękne, i tanie. Maciek podpisał umowę i wpłacił kaucję, gdy następnego dnia przyjechał po odbiór kluczy, po mężczyźnie nie było śladu. 
 
Dane na umowie okazały się być fałszywe. Oszust posługiwał się jedynie kserokopią dowodu osobistego, który też był sfałszowany. Policjanci zaczęli śledzić portale aukcyjne i typować oferty, które wyglądają podejrzanie. To był strzał w dziesiątkę. Sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Andrzeja W. I to sąd rozstrzygnie jak poszkodowani będą mogli odzyskać swoje pieniądze.
 
Wiadomo już, że pokrzywdzonych osób w tej sprawie może być nawet kilkadziesiąt. Bo 26-latek uczynił sobie z przestępstw stałe źródło dochodu. Biorąc pod uwagę, że działał w warunkach recydywy grozi mu nawet 12 lat więzienia.