Niemcy: Policja dementuje informacje o śmierci uchodźcy

Niemcy: Policja dementuje informacje o śmierci uchodźcy
PAP/EPA/MARCEL KUSCH

"Nie ma zmarłego uchodźcy" - powiedział rzecznik policji w Berlinie po przesłuchaniu wolontariusza z organizacji charytatywnej "Moabit pomaga", który podał w internecie informację o rzekomym zgonie.

 

Zdaniem policji nie ma obecnie podstaw, by twierdzić, że w opublikowana w sieci historia zawiera elementy prawdy. Wolontariusz twierdził, że zabrał imigranta, który miał wysoką gorączkę, do siebie do domu. Ze względu na jego zły stan zdrowia zawiadomił pogotowie ratunkowe. Podczas transportu doszło do zatrzymania pracy serca, a w szpitalu lekarze stwierdzili zgon 24-latka.

 

Minister spraw socjalnych w Berlinie Mario Czaja potwierdził w wywiadzie dla telewizji RBB, że brak jest przesłanek mogących wskazywać na śmierć imigranta. Jak wyjaśnił, jego służby sprawdziły wszystkie berlińskie szpitale. Również straż pożarna, która obsługuje karetki pogotowia ratunkowego w Berlinie, nie odnotowała takiego przypadku.

 

Lageso w berlińskiej dzielnicy Moabit jest miejscem, gdzie nowo przybyli imigranci są rejestrowani. Tutaj otrzymują też przysługujące im świadczenia pieniężne. Przed budynkiem tworzą się codziennie długie kolejki oczekujących. Część uchodźców spędza noc pod gołym niebem na terenie urzędu lub w okolicznych parkach, aby następnego dnia zapewnić sobie dobre miejsce w kolejce. W przeszłości dochodziło do licznych konfliktów między oczekującymi a służbą porządkową. Znane są przypadki pobicia imigrantów przez ochroniarzy.

 

Działalność Lageso jest krytykowana przez media i polityków opozycji. Ostatnio doszło do poważnych opóźnień przy wypłatach świadczeń dla azylantów. Czaja tłumaczy problemy brakiem wystarczającej liczby urzędników.

 

(PAP)