76 tys. zł za nocne posiedzenia. Pracownicy Sejmu muszą dostać pieniądze za nadgodziny

Nocne posiedzenia Sejmu nie są tylko uciążliwe dla posłów, traci na nim też państwo. Poseł PO Krzysztof Breja wyliczył, że tylko za ostatnie nocne posiedzenie parlamentu państwo może zapłacić nawet 76 tysięcy złotych więcej - i to tylko za nadgodziny. 
 
Podobnie jak za dnia w nocy w Sejmie muszą pracować pracownicy kancelarii, których w obsługę ostatniego posiedzenia było zaangażowanych około trzystu. Każdy z nich musi dostać dodatkowe wypłatę za pracę w nocy.
 
Kilkadziesiąt tysięcy to koszt jedynie ostatniego posiedzenia a było ich więcej. Nocne posiedzenia i głosowania nie odbywają się przypadkowo. Wielu posłów PiS-u pracuje w ciągu dnia w ministerstwach, a głosować w Sejmie może tylko wieczorami lub nocą.
 
Powodem przesunięć bywają też imprezy, jak gala wręczenia nagrody Człowieka Roku Gazety Polskiej. Wyróżnienie w piątek odebrał Jarosław Kaczyński. Dopiero po jego powrocie do Sejmu można było przegłosować budżet.