Pentagon zmodyfikuje wydatki, aby dostosować się do wyzwań

Pentagon zmodyfikuje wydatki, aby dostosować się do wyzwań
fot. PAP/EPA

"Musimy zademonstrować zarówno naszym przyjaciołom, jak i wrogom, że jeśli zaczynają wojnę, to my jesteśmy w stanie, i będziemy, walczyć, by wygrać" - powiedział Carter w Waszyngtonie, prezentując założenia przyszłorocznego budżetu USA na wydatki obronne.

 

Zgodnie z propozycją Pentagonu, wydatki obronne miałyby wynieść w 2017 roku 582,7 mld dolarów (o około 2 mld mniej niż w tym roku), co jest zgodne z ubiegłorocznym, osiągniętym na dwa lata ramowym porozumieniem budżetowym w Kongresie.

 

Ale, jak poinformował Carter, sposób wydatkowania środków byłby inny niż dotychczas, aby wydatki bardziej odpowiadały priorytetom globalnej sytuacji bezpieczeństwa. "Dziś sytuacja bezpieczeństwa jest dramatycznie inna niż 25 lat temu i wymaga nowego sposobu myślenia i działania" - powiedział szef Pentagonu. Dodał, że wśród pięciu głównych wojskowych wyzwań, którymi ministerstwo obrony kierowało się planując budżet, są: "Rosja, Chiny, Iran, Korea Północna i walka z terroryzmem".

 

Sprecyzował, że wystąpi do Kongresu o zgodę, by budżet na walkę z dżihadystyczną organizacją Państwa Islamskiego (IS) wyniósł 7,5 mld dolarów w 2017 roku, co oznaczałoby wzrost o 50 proc. w porównaniu z rokiem 2016.

 

Tłumaczył, że ten wzrost jest konieczny z racji zaangażowania dużej ilości drogiego, zawansowanego sprzętu w walkę z IS. Pytany, czy USA zwiększą też radykalnie liczbę wojsk lądowych do walki z IS przypomniał, że "w Iraku już mamy 3700 żołnierzy w terenie". Zapewnił, że USA będą szukały okazji, by zwiększyć swe działania, ale głównie wspierając lokalne grupy walczących z dżihadystami, "aby ktoś był w stanie utrzymać zwycięstwo po wygranej".

 

Zastrzegł, że USA nie mogą same wziąć na siebie wszystkich kosztów walki z IS i w przyszłym tygodniu na spotkaniu z ministrami obrony państw europejskich wystąpi do nich, by też zwiększyły zaangażowanie. Zapowiedział, że przedstawi im konkretne potrzeby dotyczące żołnierzy, samolotów bojowych czy szkolenia lokalnych grup walczących z IS. "Niektóre kraje z naszej międzynarodowej koalicji (liczącej 65 państw - PAP) naprawdę muszą robić więcej. To walka naszej cywilizacji o przetrwanie" - zaapelował Carter.

Jednocześnie szef Pentagonu skrytykował strategię Rosji w Syrii, oceniając, że "odnosi ona skutek przeciwny do zamierzonego".

 

Pentagon chce też otrzymać zgodę Kongresu na 3,4 mld dolarów na wsparcie państw sojuszniczych w Europie. Carter nie podał szczegółów, ale - jak doniósł wtorkowy "New York Times" - chodzi głównie o rozmieszczenie dodatkowego sprzętu i uzbrojenia, w tym pojazdów opancerzonych w należących do NATO krajach Europy Środkowej i Wschodniej, by zniechęcić Rosję do dalszej agresji w regionie. W obecnym budżecie wydatki na ten cel są cztery razy mniejsze i wynoszą 789 mln USD.

 

"Obserwując działania Rosji w Syrii, nie tracimy z oczu Ukrainy" - zapewnił Carter. Przyznał, że ostatnio "przemoc jest mniejsza niż wcześniej", "ale nawet jeśli porozumienia z Mińska zostaną zrealizowane, to Krym wciąż jest zaanektowany" i kraje natowskie "muszą pomóc sobie, by wzmocnić się przed tzw. zielonymi ludzikami".

 

Pentagon, zaniepokojony rosyjską agresją na Ukrainie, a także działaniami Chin na Morzu Południowochińskim chce też zwiększyć inwestycje w wysoce zaawansowany sprzęt, by - jak mówił Carter - "być w stanie stawić czoło najbardziej zaawansowanym konkurentom". 71,4 mld dolarów w przyszłorocznym budżecie ma iść na badania i rozwój nad nowymi strategicznymi zdolnościami wojskowymi, a 8,1 mld dolarów na zwiększenie "podwodnego potencjału" wojskowego.

 

Pytany o szanse zamknięcia więzienia w zatoce Guantanamo na Kubie do końca tego roku, czyli do końca pracy obecnej administracji, co jest celem prezydenta Baracka Obamy, Carter powiedział, że jest za i że nad tym pracuje. Ale podkreślił, że w tym więzieniu "są ludzie, którzy muszą być zatrzymani", nie można ich więc odesłać do państw trzecich. Potwierdził, że administracja niebawem przedstawi Kongresowi formalną propozycję, by przenieść te osoby do więzień na terenie USA.

 

(PAP)