Podatek od darmozjada. Bezrobotni z Białorusi muszą płacić fiskusowi

Kto nie bierze przykładu z prezydenta i nie kala swoich rąk pracą musi płacić podatek od ...darmozjada. I Białorusini chętnie go płacą, bo oferuje 10-procentową ulgę, jeśli zrobi się to dobrowolnie.

 

Podatek od darmozjadato popularna nazwa prezydenckiego dekretu o "zapobieganiu społecznemu pasożytnictwu".

 

Białorusini, którzy nie przepracowali przez ostatnie pół roku choćby jednego dnia muszą zapłacić do państwowej kasy 4 miliony rubli czyli równowartość ośmiuset złotych. Oficjalnie chodzi o to, żeby również bezrobotni ponosili ciężar opieki społecznej z której czerpią korzyści. Tyle, że według oficjalnych statystyk, poziom bezrobocia na Białorusi ledwie przekracza pół procent.

 

W rzeczywistości podatek od darmozjada został wprowadzony na Białorusi z myślą o osobach pracujących na czarno albo sezonowo za granicą.