Bartosz N. z zarzutem zabójstwa dziennikarza z Mławy

Bartosz N. z zarzutem zabójstwa dziennikarza z Mławy
Fot. PAP
Zarzut dotyczy działania z zamiarem ewentualnego pozbawienia życia – poinformowała dziennikarzy rzeczniczka płockiej prokuratury Iwona Śmigielska-Kowalska. Zgodnie z art. 148 Kodeksu karnego, kto zabija człowieka - podlega karze pozbawienia wolności na czas nie krótszy od 8 lat, karze 25 lat więzienia albo karze dożywocia.
 
Bartosz N. został dowieziony do prokuratury przez policję z aresztu, gdzie przebywał od wtorkowego zatrzymania. Jego przesłuchanie trwało około godziny.
 
„Zarzut wobec Bartosza N. dotyczy działania z zamiarem ewentualnym pozbawienia życia Łukasza Masiaka poprzez zadanie ciosu w lewą skroń, powodując obrażenia skutkujące ostatecznie zgonem ofiary, w krótkim czasie po przewiezieniu do szpitala” - powiedziała Śmigielska-Kowalska.
 
Podkreśliła, że najprawdopodobniej motywem były okoliczności związane z incydentem towarzyskim, a nie z pracą dziennikarską Masiaka. Z kolei według obrony był to nieszczęśliwy wypadek.
 
„Mogę jedynie powiedzieć, że to ogromna tragedia dla rodziny pokrzywdzonego, jak również samego podejrzanego. Co istotne, nie było to działanie umyślne, a jedynie nieszczęśliwy wypadek" – powiedziała po przesłuchaniu aplikantka adwokacka Dagmara Karasińska-Skórska, reprezentująca obrońcę Bartosza N. Dodała, że Bartosz N. złożył wyjaśnienia w ramach swobodnej wypowiedzi, odmówił natomiast odpowiedzi na pytania. Do zabójstwa 32-letniego dziennikarza doszło w nocy z 13 na 14 czerwca 2015 r. w toalecie kręgielni w jednym z nocnych lokali w Mławie. Bartosz N. zbiegł z miejsca zdarzenia. Był poszukiwany przez Interpol, także poza państwami strefy Schengen, w ramach międzynarodowej współpracy policji.
 
Śmigielska-Kowalska potwierdziła wcześniejsze nieoficjalne informacje, że Bartosz N. zgłosił się do płockiej Prokuratury Okręgowej wraz ze swym adwokatem. Przyznała, że śledczy będą chcieli wyjaśnić okoliczności ukrywania się podejrzanego.
 
„Gdybyśmy ustalili, że były osoby, które pomagały w ukrywaniu się Bartosza N., to w takich okolicznościach prokurator będzie podejmował czynności zmierzające do ukarania tych osób” - dodała rzeczniczka płockiej prokuratury.
 
Pod koniec czerwca 2015 r. płocki Sąd Okręgowy, na wniosek śledczych, zdecydował o wydaniu Europejskiego Nakazu Aresztowania Bartosza N., jako podejrzanego o zabójstwo dziennikarza z Mławy. Sąd uznał wtedy, że jest prawdopodobne, iż zbiegł on za granicę. Przypuszczano, że mógł ukrywać się m.in. na terenie Niemiec, gdzie wcześniej przez pewien czas przebywał. W związku z zatrzymaniem Bartosza N. płocka Prokuratura Okręgowa podjęła na nowo zawieszone wcześniej śledztwo w sprawie zabójstwa Łukasza Masiaka. Z wcześniejszych ustaleń postępowania, w tym z przeprowadzonej sekcji zwłok wynika, że Masiak został kopnięty w lewą część głowy, co spowodowało powstanie krwiaka oraz niewydolność krążeniowo-oddechowa, a w następstwie zgon dziennikarza. Według śledczych Bartosz N., będąc osobą wysportowaną, znającą się na sztukach walki, powinien zdawać sobie sprawę, że jego działanie może przynieść śmiertelny skutek. Śledczy nie wykluczyli wcześniej żadnej z wersji, dotyczącej motywów napaści, w tym także obejmujących pracę zawodową dziennikarza – o takich ewentualnych motywach pisały m.in. mławskie media. „Tygodnik Gazeta Mławska" informował po zabójstwie Masiaka, że do pierwszego napadu na dziennikarza doszło w połowie stycznia 2014 r., w pobliżu jego domu - zamaskowany sprawca użył wtedy gazu i pobił dziennikarza. Według gazety Masiak opisywał to zdarzenie tak: „Na pewno chodziło o zamieszczanie tekstów na portalu. Innej możliwości nie widzę”. Helsińska Fundacja Praw Człowieka w oświadczeniu wydanym tuż po zabójstwie Masiaka wezwała organy ścigania „do przeprowadzenia skutecznego śledztwa”, którego celem będzie „dokładne wyjaśnienie” okoliczności zdarzenia. Także Centrum Monitoringu Wolności Prasy Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich zwróciło się w liście otwartym do ówczesnej minister spraw wewnętrznych Teresy Piotrowskiej „z kategorycznym żądaniem przeprowadzenia skutecznego śledztwa”, zarówno w sprawie zabójstwa dziennikarza, jak i „sprawiających wrażenie ewidentnych” zaniechań organów, które powinny zapewnić mu bezpieczeństwo. Odnosząc się do publikacji mediów na temat wcześniejszych gróźb wobec Masiaka oraz jego pobicia, policja informowała wcześniej, że dziennikarz złożył dwa zawiadomienia, dotyczące takich zdarzeń: napaści - w styczniu 2014 r. oraz przesłania na jego adres nekrologu - w grudniu 2014 r. Nie udało się ustalić sprawców tych czynów. Dziennikarz zeznawał wtedy, iż nie miał żadnych wrogów ani problemów życiowych, których wynikiem mogły być napad i anonim z nekrologiem. Łukasz Masiak pracował początkowo w „Głosie Mławy”, a w 2010 r. założył własny portal - naszamlawa.pl. Był żonaty, miał dwoje dzieci. Pogrzeb dziennikarza odbył się w Mławie 20 czerwca 2015 r.
(PAP)