Dietetyk radzi: Pączek - najlepiej między posiłkami i do południa

Dietetyk radzi: Pączek - najlepiej między posiłkami i do południa
Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
Prawdziwy pączek - jak mówi Tomaszkiewicz - powinien składać się z mąki, cukru, margaryny, drożdży, całych jajek. Do tego nadzienie. "Musi być marmoladą wieloowocową twardą, ponieważ trzeba zawinąć tę marmoladę przed usmażeniem, natomiast wszystkie inne smaki można dopiero włożyć do pączka po usmażeniu. Czekolada czy adwokat to raczej jest dla mnie ciastko drożdżowe z nadzieniem, a nie pączek" - wyjaśnia.
 
Warszawska Pracownia Cukiernicza specjalizuje się w robieniu pączków według starej, sprawdzonej receptury Władysława Zagoździńskiego, założyciela cukierni w 1925 roku. "Marszałek Piłsudski wysyłał swojego adiutanta do mojego pradziadka po pączki. Myślę, że to było jego ulubione ciastko" - dodaje .
 
Pączek ma około 250 kalorii, a jego kaloryczność jest efektem przede wszystkim smażenia w głębokim tłuszczu. "W zależności od tego, jakiego tłuszczu użyjemy - bo może być to smalec, może być to olej, może być to frytura, w skład której będzie wchodził łój wołowy - wówczas jego kaloryczność będzie też wzrastała. Im dłuższe smażenie, więcej tłuszczu wsiąknie w pączka, tym będzie bardziej kaloryczny" - tłumaczy dietetyk z Instytutu Żywności i Żywienia. Na kaloryczność pączka wpływa także jego nadzienie i posypka. "Najmniej kaloryczny jest pączek z nadzieniem różanym posypany cukrem pudrem" - mówi.
 
Wolańska radzi, by pączka w tłusty czwartek potraktować jako przekąskę między głównymi posiłkami, czyli śniadaniem i obiadem. Najlepiej zjeść go do południa i popić wodą lub niesłodzona herbatą, by dodatkowo nie wprowadzać zbędnych, pustych kalorii. "Wliczmy tego pączka w nasz całodzienny bilans energetyczny. Jeżeli przesadzimy z ich ilością, wówczas zwiększmy aktywność fizyczną: pół godziny truchtu, 45 minut jazdy na rowerze pozwoli nam spalić jednego pączka" - sugeruje.
 
Fot. PAP/Grzegorz Michałowski
 
Ekspert: porcja pączków to duże wyzwanie dla kilku narządów
Zjedzenie dużej porcji pączków to duże wyzwanie dla kilku narządów – żołądka, trzustki i wątroby. Jeden pączek nie zaszkodzi, trzy mogą już być zbytnim obciążeniem – przestrzega w Tłusty Czwartek specjalista w dziedzinie gastroenterologii i hepatologii.
 
„Zawarte w pączkach tłuszcze i węglowodany są naturalnym składnikiem naszej diety, ale ważne, aby pewnych proporcji nie zaburzać. Duża porcja pączków to jest duże wyzwanie dla kilku narządów – głównie dla żołądka, dla trzustki i wątroby” – powiedział ordynator Oddziału Gastroenterologii i Hepatologii Centralnego Szpitala Klinicznego w Katowicach, prof. Marek Hartleb.
 
„Dla żołądka dlatego, że pokarmy wysokotłuszczowe długo zalegają w żołądku i mogą sprawiać dolegliwości w postaci uczucia rozpierania, odbijania, bóli w nadbrzuszu. Trzustka z kolei odpowiada za trawienie tłuszczów, ponieważ produkuje enzymy rozkładające tłuszcze, natomiast wątroba produkuje żółć, która jest ważna dla wchłaniania tłuszczów” – dodał.
 
Osoby cierpiące na choroby trzustki lub wątroby mogą mieć poważne problemy po spożyciu większej liczby pączków. „Jeden pączek nikomu nie zaszkodzi – z pewnością nie. Dwa? Sądzę, że też obędzie się bez problemów. Przy trzech już trzeba się zastanowić, czy możemy narażać nasze narządy na tak duże wyzwania” – zaznaczył specjalista.
 
Jeśli jednak przeholujemy z pączkami i poczujemy się nie najlepiej, najlepiej przez kilka godzin nie jeść nic, wtedy żołądek będzie w stanie sam sobie poradzić. Dobrym pomysłem może być napar z mięty. Prof. Hartleb jest natomiast przeciwnikiem stosowania w takiej sytuacji suplementów diety.
 
„Na rynku jest wiele tzw. spalaczy tłuszczów, po które sięgają głównie ludzie z nadwagą, bo sądzą, że pozwolą im stracić masę ciała, ale stosowanie tych preparatów porównuje się do rosyjskiej ruletki. Znam przypadki ciężkich uszkodzeń wątroby po stosowaniu tych preparatów. One zawierają głównie duże stężenie kofeiny, L-karnitynę, preparaty ziołowe, niektóre metale, a więc mieszankę wielu różnych składników, których część może być dla nas niebezpieczna” – zaznaczył.
 
Pączków nie mogą w ogóle jeść osoby z rozpoznanym przewlekłym zapalenia trzustki. To choroba, której towarzyszy niewydolność tego narządu. Trzustka nie produkuje wówczas wystarczającej ilości enzymów trzustkowych, a więc chorzy nie są w stanie strawić dużej ilości tłuszczów. Pączkami nie mogą się częstować również cierpiący na tzw. cholestatyczne choroby wątroby, gdzie problemem jest produkcja lub transport żółci. W efekcie niewystarczająca ilość żółci przedostaje się do przewodu pokarmowego, a u chorych powstają zespoły złego wchłaniania; przewód pokarmowy nie może sobie wówczas poradzić z tłuszczem.
(PAP)