Warszawa: manifestacja "Przeciw islamizacji Europy"

Uczestnicy manifestacji na placu Zamkowym w Warszawie nieśli flagi i szaliki w biało-czerwonych barwach. W demonstracji udział wzięli przedstawiciele m.in.: Ruchu Narodowego, Młodzieży Wszechpolskiej, Kukiz'15, partii KORWiN i Kongresu Nowej Prawicy, a także środowiska kibicowskie.

 

Demonstranci wznosili antyimigranckie i antyislamskie okrzyki, m.in.: "Płacze Anglia, płacze Francja, tak się kończy tolerancja", "Imigrantów tu nie chcemy, Kresowiakom pomożemy", "Każdy Arab niech pamięta, dla nas Polska, to rzecz święta", "Nie czerwona, nie tęczowa, tylko Polska narodowa", "Dziś Warszawa cała krzyczy - nie dla tej islamskiej dziczy".

 

Za pomocą telebimów uczestnicy manifestacji łączyli z innymi miastami, w których odbywały się demonstracje, m.in. z Dreznem i Pragą.

 

Winnicki powiedział, że manifestacja w Warszawie jest częścią międzynarodowej akcji przeciwko przyjmowaniu imigrantów. Według niego w Europie w sobotę odbywa się od kilkudziesięciu do kilkuset takich manifestacji. Wspólnym hasłem na demonstracjach w całej Europie, jest hasło "Zbudujmy twierdzę Europa".

 

"Manifestujemy przeciwko islamizacji, najazdowi uchodźców, chcemy wyrazić sprzeciw wobec przyjmowania imigrantów, kwot narzucanych państwom unijnym, chcemy, żeby Polska pozostała Polską, aby w Polsce nie było islamskich dzielnic, nie dochodziło do rabunków, gwałtów, napadów, morderstw" - podkreślił Winnicki. Jak ocenił, trzeba powstrzymać "falę najazdu obcych imigrantów, z obcych kręgów kulturowych".

 

Winnicki zaapelował do rządu PiS, aby Polska nie przyjmowała islamskich uchodźców. "Zawetujcie tę inicjatywę, przeprowadźcie ofensywę polityczną na forum Unii Europejskiej przeciwko tej decyzji. Polska nie chce islamu, nie chce imigrantów" - mówił lider Ruchu Narodowego.

 

Prezes związanego z Ruchem Narodowym stowarzyszenia "Marsz Niepodległości" Witold Tumanowicz przekonywał, że polski rząd musi zrealizować obietnice wyborcze i nie przyjmować islamskich uchodźców do naszego kraju. "Niech politycy PiS nie zasłaniają się tym, że rząd PO coś ustalił" - apelował.

 

Prezes Młodzieży Wszechpolskiej, poseł Kukiz'15, Adam Andruszkiewicz zapewnił, że Polacy nie zgodzą się na przyjmowanie imigrantów. Jak dodał, to naród - jako suweren - podejmuje decyzję w tej sprawie. "Jako naród polski mamy prawo mówić, czy chcemy islamskich imigrantów, czy nie. My mówimy, że nie chcemy. Koniec" - oświadczył.

 

Z kolei liderka niemieckiej organizacji Pegida (antyimigrancki ruch społeczny - Patriotyczni Europejczycy przeciwko Islamizacji Zachodu), Tatjana Festerling powiedziała, że wstydzi się za niemieckich polityków i za media m.in. za ich podejście do kwestii przyjmowania imigrantów.

 

Podczas manifestacji zbierano podpisy pod wnioskiem referendalnym w sprawie przyjmowania imigrantów. Ruch Kukiz'15 zebrał dotychczas w tej sprawie blisko 100 tysięcy głosów poparcia.

 

Według organizatorów w sobotniej demonstracji wzięło udział blisko dwa tysiące osób. Rzecznik Komendy Stołecznej Policji Mariusz Mrozek powiedział PAP, że według wewnętrznego raportu policji w wiecu uczestniczyło ok. 1,5 tys. osób.

 

W pobliżu manifestacji "Przeciw islamizacji Europy" odbyła się kilkudziesięcioosobowa kontrmanifestacja, zorganizowana przez środowiska lewicowe. Jak mówili PAP demonstranci, celem ich zgromadzenia jest walka z rasizmem. Policja nie dopuściła do kontaktu pomiędzy demonstrantami.

 

23 stycznia odbyła się w Pradze konferencja "Zjednoczona Europa Przeciw Islamizacji", w której udział wzięli przedstawiciele środowisk antyimigranckich z państw członkowskich Unii Europejskiej. Wśród uczestników byli także reprezentanci Ruchu Narodowego. Efektem konferencji, było wypracowanie wspólnej deklaracji, podpisanej przez przedstawicieli organizacji antyimigranckich oraz inicjatywa zorganizowania w europejskich miastach – tego samego dnia i o tej samej godzinie – protestu przeciw islamizacji Europy.

 

Pegida miała manifestować w sobotę we Wrocławiu. Jednak w piątek organizatorzy tej antyislamskiej demonstracji sami odwołali swe zgromadzenie.

 

Zgodnie z dotychczasowymi zobowiązaniami polskiego rządu, pierwsze grupy głównie syryjskich uchodźców - relokowanych z Włoch i Grecji oraz przesiedlanych z Libanu - mają trafić do naszego kraju w tym roku. Docelowo Polska ma przyjąć ok. 7 tys. osób w ciągu dwóch lat (taką unijną decyzję o podziale uchodźców Polska zaakceptowała we wrześniu 2015 r.).

 

MSWiA chce, by większość spośród 7 tys. uchodźców, których Polska zadeklarowała przyjąć w ciągu dwóch najbliższych lat, trafiło do naszego kraju w 2017 r. Polska stoi na stanowisku, że potrzebne jest jak najszybsze wcielenie planu, który ma zabezpieczyć granice i dokonać rozróżnienia pomiędzy uchodźcami a imigrantami ekonomicznymi.

 

(PAP)