Amnezja Andrzeja Dudy. Rok temu mówił "Nie" prezydentowi jako notariuszowi rządu

Od tej konwencji Andrzeja Dudy właśnie minął rok. Z perspektywy czasu niektóre wypowiedzi ówczesnego kandydata na prezydenta brzmią zabawnie. Na przykład krytyka Bronisława Komorowskiego, który zdaniem konkurenta zbyt pochopnie podpisywał ustawy Platformy Obywatelskiej. - To jest rola prezydenta? Prezydent notariusz rządu? Szanowni państwo, ja takiej prezydenturze mówię nie - mówił Andrzej Duda.

 
Ale dziś sam podpisuje ustawy Prawa i Sprawiedliwości w rekordowym tempie. Aby podpisać tą o Trybunale Konstytucyjnym przerwał nawet urlop i przebył 380 kilometrów. 
 
Opozycja twierdzi, że Duda nie zasługuje nawet na miano notariusza, a jego obietnice wyborcze należy traktować na opak. W końcu przykładzie idzie z góry. - Jarosław Kaczyński kiedyś powiedział: nie damy sobie wmówić, że czarne jest czarne, a białe jest białe. W związku z tym czarne nazywają białym. Białe nazywają czarnym - powiedział Andrzej Halicki z PO. - To jest polityk Prawa i Sprawiedliwości, który nigdy tym politykiem Prawa i Sprawiedliwości - powiedziała Paulina Henning-Kloska z Nowoczesnej.
 
Choć sam PiS apeluje, żeby prezydentowi dać jeszcze szansę. - Będą takie sprawy, gdzie głowa państwa będzie miała inne zdanie, czy nieco inne zdanie, czy diametralnie inne zdanie - powiedział Ryszard Czarnecki.
 
Na razie trudno sobie to wyobrazić. Choć Andrzej Duda zmienny jest. Rok temu podczas pamiętnego przemówienia wiele razy powoływał się na konstytucję. Zdaniem opozycji prezydent jednak zdeptał konstytucję nie przyjmując ślubowania od części sędziów Trybunału Konstytucyjnego. - Prezydent Duda przywrócił porządek konstytucyjny łamiąc konstytucję trzykrotnie, co jest właściwie wiedzą powszechną - powiedział Cezary Tomczyk z PO.
 
Rok temu słyszeliśmy, że w Polsce prezydenta Dudy nie będzie równych i równiejszych. Ówczesnego kandydata gorąco oklaskiwał między innymi Mariusz Kamiński. Skazany na więzienie za przekroczenie uprawnień jako szef CBA. Później ułaskawiony przez prezydenta Dudę, który wyręczył sędziów drugiej instancji. - Polacy oczekują właśnie roli arbitra. Odpowiedzialnej, spokojnej, z otwarciem. Z zaproszeniem do Pałacu Prezydenckiego - mówił Duda.
 
Tego słowa prezydent Duda akurat dotrzymał. Ostatnio zaprosił do Pałacu przeciwników ustawy o policji. Tyle, że dzień po jej podpisaniu. Nic dziwnego, że rok po tym jak zaczął drogę do prezydentury opozycja wciąż żartuje z jego pozycji. - Nie znam pana Dudy. Nawet tak się wyraziłem w kampanii, że dla mnie to jest zero, nie w sensie, że to jest nikt, tylko to ani plus ani minus, nie wiem kto to jest - powiedział Janusz Korwin-Mikke.
 
Bo do dziś nie wiadomo, który Duda jest prawdziwy. Ten, który miał świetne relacje z Anną Grodzką, czy ten krytykujący in vitro. Wiadomo tylko kto stał i stoi za prezydentem.