Kanada kończy naloty na dżihadystów w Syrii i Iraku

Rząd w Ottawie poinformował, że Kanada pozostawi w tamtym regionie dwa samoloty zwiadowcze i samolot cysternę oraz trzykrotnie zwiększy, do ok. 200, liczbę swoich żołnierzy szkolących siły kurdyjskie w północnym Iraku.
 
"W przypadku każdej misji trzeba dokonywać wyborów. Nie możemy robić wszystkiego. Podejmując tę decyzję kierowaliśmy się pragnieniem uczynienia, co w naszej mocy, by najlepiej pomóc w tym regionie i zrobić to we właściwy sposób" - powiedział Trudeau na konferencji prasowej.
 
"Ludzie terroryzowani codziennie przez ISIL (Państwo Islamskie) nie potrzebują naszego odwetu, potrzebują naszej pomocy" - dodał.
 
Zapowiedź zwiększenia przez Kanadę liczby żołnierzy szkolących siły kurdyjskie w Iraku została z uznaniem przyjęta przez ministerstwo obrony USA. Rzecznik Pentagonu Peter Cook powiedział, że ta decyzja rządu kanadyjskiego "zwiększa dynamikę wysiłków" przed zaplanowanymi na ten tydzień rozmowami ministrów obrony w Brukseli na temat sposobów przyspieszenia kampanii przeciwko Państwu Islamskiemu.
 
Siły międzynarodowej koalicji pod wodzą USA atakują IS od września 2014 roku. Trudeau jeszcze w październiku zeszłego roku, po wygranych wyborach, powiadomił prezydenta USA Baracka Obamę, że lotnictwo kanadyjskie zaprzestanie ataków na cele IS w Syrii i Iraku, ale nie sprecyzował wówczas, kiedy to nastąpi.
 
Trudeau, przywódca Partii Liberalnej Kanady, zapowiadał podczas kampanii wyborczej zmianę polityki zagranicznej swego konserwatywnego poprzednika Stephena Harpera, w tym wobec konfliktów na Bliskim Wschodzie.
(PAP)