Nie będzie śledztwa w sprawie inwigilacji dziennikarzy

Prokuratura analizowała tajny raport z audytu, jaki zarządził na początku urzędowania powołany przez rząd PiS nowy komendant policji inspektor Zbigniew Maj. Twierdził on, że w Biurze Spraw Wewnętrznych istniała grupa specjalna, która sprawdzając kto udostępnił mediom słynne nagrania z restauracji "Sowa i przyjaciele", podsłuchiwała dziennikarzy piszących o aferze taśmowej. 

 

Zdymisjonowany właśnie komendant informował nawet w połowie stycznia o poważnych konsekwencjach personalnych.

 

Prokuratura nie podjęła na nowo zakończonego w ubiegłym roku postępowania, nie wszczęła też nowego. Ale sprawie przygląda się nadal, tym bardziej, że audyt w Komendzie Głównej Policji nie został jeszcze zakończony. Dla opozycji sprawa jest jednak zamknięta - tym bardziej, że to za jej rządów miało dochodzić do domniemanej inwigilacji dziennikarzy.