Niemcy o wizycie Szydło w Berlinie: krytyka i zrozumienie

Niemcy o wizycie Szydło w Berlinie: krytyka i zrozumienie
PAP/Radek Pietruszka

„Historyczne tło spotkań niemieckich i polskich polityków stanowi zawsze II wojna światowa. Taka sytuacja będzie trwała jeszcze przez długi czas. To dobrze” – pisze Reinhard Veser na łamach „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

 

„Prawdą jest, że dzisiejsza normalność relacji niemiecko-polskich jest wobec potworności popełnionych przez Niemców w Polsce zbrodni +małym cudem”, jak powiedziała kanclerz podczas wizyty polskiej premier” – tłumaczy autor komentarza.

 

„Częstotliwość, z jaką obecnie się to podkreśla, ma przykryć fakt, że na płaszczyźnie państwowej, relacje nie są obecnie najlepsze” – ocenia niemiecki dziennikarz.

 

Jego zdaniem rzeczywistość wygląda inaczej niż „przyjazne wystąpienia obu szefowych rządów”. Veser uważa, że między Polską a Niemcami „panuje ton rozdrażnienia, który w wypowiedziach ministra spraw zagranicznych Witolda Waszczykowskiego jest regułą – niezależnie od tego, czy dotyczy poważnych tematów, jak planowany rosyjsko-niemiecki gazociąg Nord Stream, gdzie ma rację, czy śmiesznostek w rodzaju postulatu, by rząd zajął stanowisko w sprawie platformy karnawałowej w Duesseldorfie, na której wyszydzano nowy polski rząd” – czytamy w „FAZ”.

 

„Merkel i Szydło – dwie obce” – pisze o wizycie polskiej premier w Berlinie „Sueddeutsche Zeitung”.

 

„Jeszcze niedawno premierzy z Europy Wschodniej (tak w Niemczech nazywa się całą Europę Środkową i Wschodnią – PAP) przybywali do Berlina po rady od Angeli Merkel. Niezależnie od tego, czy pochodzili z Litwy, Estonii czy Słowacji, traktowali niemiecką kanclerz jak partnerkę polityczną, zawodową doradczynię i często także jako przyjazną znajomą” – pisze Stefan Braun.

 

Autor komentarza zauważa, że trzeba o tym przypomnieć, aby „zrozumieć, jak bardzo zmienił się świat w Europie”. „To, co było, odchodzi w dal, to, co nadchodzi, może stać się zagrożeniem” – rozważa komentator.

 

Przyjeżdżając do Berlina Szydło miała w walizce wywiad, w którym „napiętnowała politykę Merkel w kryzysie uchodźczym, i zażądała zwrotu”. „Aby podbudować ten postulat, powiedziała, że sytuacja w Niemczech wymknęła się spod kontroli” – przypomina Braun. „To nie był prezent od gościa, lecz polityczny faul pierwszej klasy przy otwartej kurtynie” – ocenia dziennikarz „SZ”.

 

Fakt, że Merkel i Szydło spotkały się przyjaźnie nie zmienia w niczym „zatrutej atmosfery” – pisze Braun. Jego zdaniem doszło do „wykopania rowów, jakie jeszcze rok temu wydawały się niemożliwe”. „Unia Europejska znajduje się na rozdrożu. Wielu szefów rządów działa jednak tak, jakby ciągle jeszcze niczego nie rozumieli” – konkluduje Braun w „Sueddeutsche Zeitung”.

 

Natomiast zdaniem „Die Welt” „Polska emancypuje się od bogatego niemieckiego wujka”.

 

„Jak bardzo zmieniły się czasy. Jeszcze niedawno Niemcy widziały się w roli adwokata swoich wschodnich sąsiadów – także Polski. Obecnie Berlin ze względu na problem uchodźców wchodzi w rolę proszącego” – pisze warszawski korespondent gazety Gerhard Gnauck.

 

Autor zauważa, że chociaż Polska jest najbliższym sąsiadem Niemiec za Odrą, to na „mental map” większości Niemców traktowana jest jako „daleki sąsiad”.

 

Niedawna zmiana rządu w Warszawie spowodowała, że sąsiad na Wschodzie wydaje się Niemcom jeszcze bardziej daleki – stwierdza Gnauck. Z kolei - jak dodaje – niemiecka polityka wobec uchodźców wywołuje w Polsce powszechne zdumienie. „Co więcej, Niemcy wydają się być z tego powodu – i jest to nowe zjawisko – źródłem przyszłej socjalnej destabilizacji i politycznej nieobliczalności” – pisze dziennikarz „Die Welt”.

 

Gnauck zaznacza, że „patrzenie z góry na wschodnich sąsiadów”, nie tylko na Polaków, ma w Niemczech długą tradycję, podobnie jak podziw dla Francji – „historycznej ojczyzny oświecenia, wolności i braterstwa”.

 

Mówi się – pisze komentator – że relacje pomiędzy Szydło a Merkel są „rzeczowe, a nawet chłodne”.

 

„Jeszcze niedawno Niemcy widziały się w roli adwokata swoich wschodnich sąsiadów, potrzeba czasu, aby (obie strony) stały się równowartościowymi partnerami” – pisze Gauck.

 

„Tak wielka pewność siebie Polski może być interpretowana jako +emancypacja od bogatego wujka+. To trudny proces, lecz biorąc pod uwagę historię, także wielka szansa” – kończy swój komentarz Gnauck.

 

(PAP)