Brutalne pobicie przez Straż Miejską. Mundurowi grozili śmiercią

Mężczyzna w nocy zwrócił im uwagę, że swoim samochodem zajmują trzy miejsca parkingowe. Zaczął nagrywać telefonem komórkowym. Potem zaczął się koszmar.

 

Jak twierdzi, strażnicy wpadli w tak wielką furię, że pobili go jak pospolici bandyci. Zaczęło się od szarpaniny, później doszło bicie rękami i kopanie, a nawet strzelanie gazem prosto w oczy.

 

Gdy wywieźli go do pobliskiego lasu, zaczęli grozić śmiercią, okradli i za wszelką cenę chcieli poznać kod do telefonu, który niemal cały czas rejestrował napad.

 

Paweł Surgiel uratował się tylko dlatego, że zaczął udawać atak astmy. W radiowozie ukrył swoją wizytówkę, dzięki czemu zaalarmowana natychmiast policja mogła potwierdzić jego zeznania. Wszelkie obrażenia zostały udokumentowane.