Niemiecka prasa: Merkel doprowadziła do izolacji Niemiec w Europie

Niemiecka prasa: Merkel doprowadziła do izolacji Niemiec w Europie

"Die Welt" ocenia, że kanclerz "doprowadziła do izolacji Niemiec w Europie". Autor komentarza Jacques Schuster pisze, że na krótko przed rozpoczynającym się w czwartek szczytem Unii Europejskiej Niemcy "zostały same" w Unii Europejskiej. "Nigdy przedtem Berlin nie zignorował w tak arogancki sposób interesów swoich partnerów w Unii. W Brukseli niemiecka kanclerz dostanie za to rachunek" - uważa komentator.

 

Kraje z Europy Środkowej "wykorzystują dotychczas wegetującą platformę Wyszehradu do sprzeciwu wobec polityki migracyjnej kanclerz Merkel" - stwierdza Schuster. Sytuację Merkel pogarsza fakt, że na najbliższym szczycie UE wraz z nimi przeciwko Niemcom będą głosowali także inni Europejczycy.

 

"Jeszcze nigdy w historii wspólnoty europejskiej RFN nie była tak bardzo izolowana w Europie jak obecnie. Winę za tę sytuację ponosi w dużym stopniu upór Merkel" - czytamy w "Die Welt".

 

"Niemcy są zbyt potężne, aby można było je pominąć, ale nie są wystarczająco silne, aby mogły kierować kontynentem według własnych planów" - stwierdza komentator, zastanawiając się, kiedy ta oczywista nauka zostanie uwzględniona w niemieckiej polityce.

 

"Ze względu na europejską stabilizację najwyższy czas, żeby rząd dokonał zwrotu w polityce migracyjnej, odchodząc od moralnego szaleństwa w kierunku rozsądku i pragmatyzmu" - konkluduje Schuster w "Die Welt".

 

Zdaniem "Sueddeutsche Zeitung" obecny kryzys sprawił, że Merkel po raz pierwszy od objęcia stanowiska w 2005 roku "poznała granicę swojej władzy". "W Niemczech wrze, w polityce zagranicznej grozi izolacja" - ocenia Joachim Kaeppner.

 

Autor komentarza przypomina, że Francja nie przyjmie więcej niż 30 tys. uchodźców, a Szwecja i Austria też przestały być sojusznikami Berlina. "Niemcy pozostają jedynymi otwartymi drzwiami Zachodu" - zauważa komentator.

 

Jego zdaniem nie można wykluczyć, że podręczniki do historii będą kiedyś sławić Merkel jako "świetlany przykład w mrocznych czasach", jednak obecnie taka perspektywa stanowi niewielką pociechę. Rozsądna propozycja Merkel, aby uchodźców z Bliskiego Wschodu rozdzielić sprawiedliwie pomiędzy kraje UE, "spaliła najwidoczniej na panewce" - czytamy w "SZ".

 

Wśród przyczyn porażki Kaeppner wymienia fakt, iż Merkel "przeceniła swoją polityczną siłę i zdolność przekonywania".

 

"Przegrała przez egoizm i problemy krajów członkowskich, przegrała z powodu ponownie rozpalającego się nacjonalizmu, który może stać się bardziej niebezpieczny niż kryzys euro - tym razem chodzi nie o pieniądze, lecz o tożsamość kontynentu" - pisze niemiecki dziennikarz.

 

"Pół roku temu kanclerz uważana była za zimną królową Europy, a Niemcy za dominującą siłę Europy" - pisze komentator przypominając, że ratując euro i Grecję, Berlin był w stanie przeforsować swoją wolę. Hasło Merkel "damy radę" brzmi w wielu krajach UE jak wyraz nowej polityki hegemonialnej Berlina - stwierdza autor.

 

Zdaniem Kaeppnera w krajach Grupy Wyszehradzkiej "brak jest nie tylko woli przyjęcia większej liczby uchodźców, lecz także politycznego pola manewru". "Siły prawicowe, a nawet ksenofobiczne są w tych krajach dużo silniejsze niż w RFN" - ocenia.

 

"Niemcy nie będą mogły w pojedynkę kontynuować polityki otwartych granic, przeciwko partnerom, którzy chcieliby widzieć w kryzysie uchodźczym problem niemiecki" - pisze komentator. "To godne ubolewania, ale skargi nie pomogą" - dodaje. Przewiduje, że najbliższy szczyt UE "wykluje być może małą koalicję chętnych, którzy przyjmą ograniczone kontyngenty osób z obozów w Turcji". To pozwoliłoby Merkel "zachować twarz". "Jednak porażka pozostanie. Nawet dla tych Europejczyków, którzy skarżą się na dominację Niemców, nie jest to dobra wiadomość. Nie widać nikogo na horyzoncie, kto mógłby powstrzymać rozpadającą się Unię" - konkluduje Kaeppner w "Sueddeutsche Zeitung".

(PAP)