Waszczykowski: Sprawa Wałęsy to próba wyjaśnienia prawdy, a nie rozgrywka polityczna

Waszczykowski: Sprawa Wałęsy to próba wyjaśnienia prawdy, a nie rozgrywka polityczna
Fot. PAP/EPA/ANDREAS GEBERT

W czwartek prezes IPN Łukasz Kamiński poinformował, że wśród dokumentów z domu szefa MSW z lat 80. gen. Czesława Kiszczaka są: zobowiązanie do współpracy z SB podpisane Lech Wałęsa "Bolek", teczka personalna i teczka pracy tajnego współpracownika z lat 1970-76. W teczce pracy są doniesienia TW - część pisana odręcznie i podpisana "Bolek" i notatki funkcjonariuszy SB ze spotkań z nim. Według IPN dokumenty są autentyczne.

 

"Będę dzisiaj domagał się od moich służb prasowych przygotowania porządnego komunikatu, który tę sprawę przedstawi, wyjaśni, ponieważ mam informacje, iż na świecie, w Europie, nawet u naszych najbliższych sąsiadów sprawa ta jest przedstawiana niejasno" - podkreślił w piątek w TVN24 minister spraw zagranicznych.

 

Jak mówił, sprawa Lecha Wałęsy na świecie jest przedstawiana jako "próba zamachu na legendę, a nie próba wyjaśnienia prawdy". "Musimy to jasno tłumaczyć naszym partnerom na świecie, jak to wszystko wygląda, że to nie jest jakaś bieżąca rozgrywka polityczna, odnosząca się do bieżącej sytuacji. To jest próba wyjaśnienia, jakie były podstawy tworzenia naszego państwa niepodległego 26 lat temu i czy podejmowane wtedy decyzje miały charakter suwerenny, wynikały z interesu narodowego, czy były ewentualnie okraszone, czy inspirowane przez jakieś zewnętrzne czy wewnętrzne służby, które chciały tymi procesami sterować. To wszystko trzeba wyjaśnić" - zaznaczył Waszczykowski.

 

Szef MSZ przypomniał, że sprawa byłego prezydenta jest już opracowana przez profesjonalnych historyków. "Oni już wcześniej (...) pokazali prawdę o działalności konspiracyjnej (Wałęsy), jak również współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa" - mówił.

 

Lech Wałęsa napisał na swoim mikroblogu, że nie współpracował z SB, ale popełnił błąd, dał słowo "sprawcy" i nie może ujawnić prawdy. Dodał, że wierzy, iż ten "człowiek-sprawca" ujawni prawdę. "Nie zostałem złamany w grudniu 1970 roku, nie współpracowałem z SB, nigdy nie brałem pieniędzy, żadnego ustnego, ani na piśmie nie złożyłem donosu. Popełniłem błąd, ale nie taki, dałem słowo, że go nie ujawnię, na pewno nie teraz jeszcze nie teraz. Chyba, że ujawnią go inni. Jeszcze żyje człowiek - sprawca, który powinien ujawnić prawdę i na to liczę. Miałem miękkie serce" - podkreślił Wałęsa.

 

Pytany o ten wpis, Waszczykowski odpowiedział, że trudno mu odnieść się do tych słów. "Sprawa wydaje się chyba już coraz bardziej jednoznaczna. Tutaj zaprzeczenia pana prezydent już chyba niewiele wniosą. Czekam na wyjaśnienie, na opublikowanie tych dokumentów. Mam nadzieję, że one jednoznacznie przedstawią sprawę. To nie jest sprawa jednostronna tylko pana Wałęsy (...), to jest sprawa, która rzutuje na to, jak tworzyła się niepodległa Polska, jak tworzyły się elity. I to jest sprawa, która może pokazać, że projekt wolna Polska był sterowany, że to nie jest tak, jak nam się wydawało, że robiliśmy rewolucję i suwerennie podejmowaliśmy decyzje" - przekonywał szef MSZ.

 

Jego zdaniem Wałęsa mógł być "marionetką" sterowaną przez reżim. "I to należy wyjaśnić. Dlatego, że niektóre decyzje wtedy podejmowane ciągle rzutują na współczesność" - ocenił. Dodał, że "dzisiaj nie można powiedzieć, że sytuacja jest czarno-biała". Dlatego - jak mówił - należy opublikować wszystkie dokumenty na ten temat, które znajdują się w instytucjach państwowych.

 

Szef MSZ podkreślił, że działacze PRL-owscy czy ich rodziny, w tym np. rodzina gen. Wojciecha Jaruzelskiego, jeśli posiadają takie dokumenty, to powinni je ujawnić. "Dzisiaj wymaga tego bezpieczeństwo, stan Polski, sytuacja międzynarodowa, (...) żebyśmy wiedzieli, mieli świadomość, kto, jak, gdzie działał i kto jest obecnie kim, kto przeszkadza w rozwoju Polski" - tłumaczył Waszczykowski.

(PAP)