500 zł na dziecko, 5 zł na partie? Zaskakujący projekt ustawy od Kukiz'15

Posłowie Kukiz'15 wiedzą co zrobić z dotacjami dla pozostałych ugrupowań politycznych. Sami nie pobierają ani złotówki z tak zwanych subwencji partyjnych. Jako ruch obywatelski nie chcą i nie mogą.

 

Teraz posłowie Pawła Kukiza złożyli projekt ustawy w sprawie ich likwidacji. Pojawiłoby się jednak coś w zamian. - Co roku wyborcy tak jak na organizacje pozarządowe mogliby również na partie przeznaczać 5 złotych ze swoich podatków. Partie polityczne starałyby się nie tylko podczas wyborów, tylko przez całą kadencję przypodobać wyborcom - powiedział Jakub Kulesza z Kukiz'15.

 

Obecnie partie otrzymują subwencje na podstawie wyniku wyborczego. Najwięcej, bo niemal 20 milionów złotych rocznie dostaje Prawo i Sprawiedliwość. Dlatego posłowie Kukiza mogą mieć kłopot z przekonaniem tej partii do zmian. - Palikot też takie propozycje składał, już go nie ma, dlatego że w normalnym demokratycznym państwie, gdzie nie chcemy, żeby była korupcja polityczna, gdzie nie chcemy, żeby ustawy sprzedawano na cmentarzu, czy przy ośmiorniczkach, subwencje są - powiedział Marek Suski z PiS.

 

Wątpliwości co do pomysłu ruchu muzyka zgłasza też Platforma Obywatelska. - Jest druga strona medalu, czyli zagwarantowanie tajności głosowania portfelem. Żeby ludzie wiedzieli, że ich głos na przykład w formie odpisu podatkowego nie trafi na przykład do szefa ich firmy, który być może ma inne poglądy - powiedział Cezary Tomczyk z PO

 

O zmianach natomiast jest gotowa rozmawiać Nowoczesna, która ma swój własny projekt ustawy w sprawie dotacji dla partii.

 

Chce, żeby te ograniczyły wydatki na reklamy. - Żeby nie było tak, że tylko ułamek dotacji można wydawać na prace eksperckie, na wspomaganie merytoryczne partii, a reszta pieniędzy ląduje jako billboardy i klipy telewizyjne - powiedział Witold Zembaczyński z Nowoczesnej.

 

Ostatecznie posłom z ruchu Kukiz'15 będzie ciężko przekonać największe partie do swoich propozycji. Kwestia odebrania partiom dotacji wraca co parę lat. Platformie udało się je tylko ograniczyć, a PiS broni ich z uporem wartym lepszej sprawy.