Opublikowano teczkę Wałęsy. "Zdradziliście mnie, nie ja Was"

Takiego oblężenia ze strony reporterów archiwum Instytutu Pamięci Narodowej nie przechodziło nigdy. Wielu dziennikarzy musiało czekać kilka godzin, aby w czytelni instytutu zapoznać się z dokumentami dotyczącymi współpracy Lecha Wałęsy ze Służbą Bezpieczeństwa. - To są dokumenty dotyczące tajnego współpracownika pseudonim Bolek Lecha Wałęsy. Jest to teczka personalna tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek i teczka pracy tajnego współpracownika o pseudonimie Bolek - mówił Rafał Leśkiewicz z IPN.

 

Te dokumenty miały ujrzeć światło dzienne pięć lat po śmierci polskiego noblisty. Taką wolę wyraził w liście generał Czesław Kiszczak, w którego domu znajdowała się teczka.Przez wdowę po generale stało się zupełnie inaczej.

 

Wśród dokumentów znajdują się między innymi zobowiązanie do współpracy datowane na 21 grudnia 1970 roku, donosy na kolegów z pracy i pokwitowania poboru wynagrodzenie. Z dokumentów wynika, że Wałęsa w latach 70-76 pobrał 13 tysięcy sto złotych. - Jest to wreszcie dokumentacja, która jest porażająca jeśli chodzi o skalę doniesień agenturalnych, informacji przekazywanych na szereg osób - powiedział historyk Sławomir Cenckiewicz.

 

- Należałoby się chyba wstrzymać z ich udostępnieniem do opinii grafologa. No ja raczej już nie mam nadziei, że to są te materiały podrobione - powiedział Wojciech Czuchnowski.

 

- Fałszerz może sfałszować jedną stronę, może sfałszować dwie strony, dziesięć stron, ale nie trzysta stron, które są sporządzone zgodnie z regułami jakimi się posługiwała służba bezpieczeństwa - dodał Cezary Gmyz z Do Rzeczy.

 

Politycy rządzącego Prawa i Sprawiedliwości bardzo enigmatycznie komentują sprawę Wałęsy. - Przede wszystkim powinniśmy poznać prawdę. Ta prawda należy się Polakom i to jest najważniejsze, żeby wszelkie wątpliwości zostały rozwiane - powiedziała premier Szydło.

 

Większość opozycji współczuje byłemu prezydentowi. Przedstawiciele Platformy i Nowoczesnej podkreślają, że po 76 roku wiele razy padał ofiarą prześladowań ze strony SB. - Został rzucony na żer różnego rodzaju internetowym ekspertom od Służby Bezpieczeństwa - powiedział Jan Grabiec z PO. - Zupełnie nie rozumiem dlaczego kolejny raz wraca ten temat i kolejny raz chcemy po prostu zabić tego faceta - dodał Grzegorz Furgo z Nowoczesnej.



Kukiz'15 apeluje do Lecha Wałęsy, żeby raz na zawsze wyjaśnił Polakom zdarzenia z lat 70. - Dobre imię pana prezydenta Wałęsy, to będzie wtedy, kiedy on powie prawdę, kiedy on się pokaja, kiedy się przyzna, kiedy poprosi o przebaczenie - powiedział Kornel Morawiecki z Kukiz 15.

 

Ale polski noblista idzie w zaparte. Na internetowym mikroblogu napisał, że żadnej współpracy z SB nie było. Czuje się zdradzony. Wałęsa przebywa obecnie w Miami w Stanach Zjednoczonych. - Podpisałem wiele wielkich rzeczy, ale też podpisałem rzeczy, z którymi mam dzisiaj problem - mówił Wałęsa.

 

Jak mówił podpisał te rzeczy w dobrej wierze, a późniejszych wydarzeń bez tych podpisów nie byłoby.