Kajetan P. odleciał do Polski

Kajetan P. opuścił maltańskie więzienie rano. Na lotnisko został przewieziony vanem z przyciemnionym szybami. Nie konwojowały go policyjne radiowozy. Van w bramie więzienia pojawił się ok. godziny dziewiątej. Na widok dziennikarzy strażnicy zamknęli ją na chwilę, potem otworzyli ponownie - auto odjechało z piskiem opon.

 

Dopiero na lotnisku Kajetan P. został formalnie przekazany polskim policjantom. Jak dowiedziała się PAP na lotnisku zazwyczaj w takich specjalnych sytuacjach wykorzystywana jest część przeznaczona dla VIP-ów. To przez nią prawdopodobnie mężczyzna został przeprowadzony do samolotu. Wojskowa CASA wystartowała po godz. 11.

 

Kajetana P. zatrzymano 17 lutego na Malcie, prawie dwa tygodnie po tym, jak uciekł z Polski. Wystawiono za nim Europejski Nakaz Aresztowania i tzw. czerwoną notę Interpolu. 18 lutego maltański sąd wydał zgodę na ekstradycję Kajetana P.; podczas tej rozprawy mężczyzna godził się na odesłanie do Polski.

 

Z ustaleń policjantów wynika, że mężczyzna na Maltę przypłynął 9 lutego, promem z Sycylii. Planował przedostać się prawdopodobnie do Afryki Północnej. Ostatecznie "wpadł" na dworcu autobusowym, gdy próbował przesiąść się w inny autobus. Wcześniej był w biurze podróży i tunezyjskim konsulacie, w którym zgłosił zaginięcie paszportu i prosił o pozwolenie na przedostanie się do Tunisu - jak tłumaczył - do polskiej ambasady. Nie wyrażono na to jednak zgody.

 

27-latek, który pracował w jednej z warszawskich bibliotek, jest podejrzany o to, że na początku lutego zamordował lektorkę języka włoskiego Katarzynę J., na warszawskiej Woli. Następnie jej ciało z odciętą głową przewiózł taksówką do wynajmowanego mieszkania na Żoliborzu. Tam odkryli je strażacy, wezwani do pożaru.

 

Śledztwo w sprawie zabójstwa prowadzi Prokuratura Okręgowa w Warszawie.

(PAP)