W Moskwie odbył się marsz upamiętniający Borysa Niemcowa

Organizatorem pochodu była opozycyjna Republikańska Partia Rosji-Partia Wolności Narodowej (Parnas), której Niemcow współprzewodniczył. Uczestnicy marszu przeszli bulwarami od stacji metra Czechowska do Prospektu Akademika Sacharowa. Na czele pochodu szli opozycyjni politycy, m.in. Michaił Kasjanow, Ilja Jaszyn, Władimir Miłow.

 

Ludzie skandowali hasła: "Bohaterowie nie umierają!" a także "Rosja będzie wolna!". W tłumie widać było flagi partii Parnas i ruchu Solidarność, wiele rosyjskich flag narodowych, także z czarnymi żałobnymi wstążkami. Uczestnicy nieśli zdjęcia Niemcowa, kartki z cytatami z jego wystąpień oraz z hasłem nawiązującym do imienia Niemcowa - "Boris!" (ros. Walcz!).

 

Władze Moskwy nie wyraziły zgody na to, by marsz przeszedł do Dużego Mostu Moskworeckiego, nieopodal placu Czerwonego, na którym Niemcow został zastrzelony późnym wieczorem 27 lutego zeszłego roku. Jednak wielu ludzi poszło tam po zakończeniu pochodu, by w tym miejscu, gdzie od roku istnieje zaimprowizowane miejsce pamięci Niemcowa, złożyć kwiaty. W sobotę na chodniku leżały stosy chryzantem, róż, czerwonych goździków.

 

Ludzie w różnym wieku - od osób starszych do dzieci z rodzicami - ustawiali się w kolejce, by dojść na most, do którego przejść pilnowały liczne siły policji. Podchodzili do miejsca tragedii, stali przez chwilę, składali kwiaty, robili zdjęcia. I wciąż nadchodzili nowi; według wiadomości Echa Moskwy z sobotniego wieczoru napływ ludzi na Duży Most Moskworecki wciąż trwa.

 

"To zabójstwo to bardzo ważne wydarzenie dla całego naszego narodu, dla Rosji i dla mnie też" - powiedział PAP Nikita, który również przyszedł złożyć kwiaty. "To jedno z tych wydarzeń, które są narodzinami narodu. To nie tylko zwycięstwa i święta, ale i też takie tragiczne wydarzenia" - dodał. Jak tłumaczył, Niemcow był doświadczonym politykiem, w przeszłości - gubernatorem i wicepremierem, a z drugiej strony - człowiekiem bardzo bezpośrednim. "Jeśli się przyjrzeć, to wszyscy, z którymi współpracował w latach 90., urządzili się (...) dobrze wpisali się w system. A Niemcow był (...) takim symbolem uczciwości. I człowiekiem bardzo demokratycznym" - dodał.

 

W pierwszej połowie dnia kwiaty w miejscu śmierci Niemcowa złożył ambasador USA w Moskwie John Tefft.

 

Polityka upamiętniono również w innych miastach Rosji. Na mityng w Petersburgu przyszło ok. 3 tys. ludzi. W Jarosławiu, gdzie Niemcow był deputowanym do obwodowej Dumy, odsłonięto tablicę na ścianie domu, w którym mieszkał. Zgromadzenia odbyły się w Murmańsku i Kazaniu; w Krasnojarsku nie odbył się planowany mityng po tym, gdy nieznani sprawcy na kilka godzin uprowadzili jego organizatora.

 

Niemcow, który zginął w wieku 55 lat, uchodził za nieprzejednanego krytyka Kremla, a w okresie przed śmiercią krytykował przede wszystkim politykę Władimira Putina wobec Ukrainy. W latach 2011-12 współorganizował protesty w Moskwie po wygranych przez Putina i partię Jedna Rosja wyborach prezydenckich i parlamentarnych. Pozycję w rosyjskiej polityce Niemcow zdobył jeszcze w latach 90., najpierw jako gubernator Niżnego Nowogrodu nad Wołgą, a potem jako wicepremier Rosji, kiedy do rządu ściągnął go ówczesny prezydent Borys Jelcyn. Zyskał sobie wówczas opinię liberalnego reformatora.

 

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej uważa za wykonawcę zabójstwa Zaura Dadajewa, a za domniemanego organizatora - Rusłana Muchudinowa, który jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym. Domniemani sprawcy zatrzymani zostali kilka dni po zabójstwie. Prócz Dadajewa są to: bracia Anzor i Szadid Gubaszewowie, Tamerlan Eskierchanow, Chamzat Bachajew; podczas zatrzymania zginął Biesłan Szawanow. Wszyscy pochodzą z Czeczenii, trzech z nich związanych było ze strukturami siłowymi republiki - batalionem "Siewier" (Północ), wchodzącym w skład wojsk wewnętrznych MSW.

 

Prawnik reprezentujący rodzinę Niemcowa ocenił jednak, że Muchudinow może być organizatorem niższego szczebla, i apelował o przesłuchanie Rusłana Gieriemiejewa, zastępcy dowódcy batalionu w formacji "Siewier". Prasa rosyjska wielokrotnie pisała o możliwym związku Gieriemiejewa ze sprawą zabójstwa Niemcowa.

 

(PAP)