Rzepliński: wyrok był potrzebny, by odblokować TK

Rzepliński: wyrok był potrzebny, by odblokować TK
PAP/Rafał Guz

"Po dzisiejszym wyroku ja jako prezes TK rozpisuję sprawy według schematu przydzielania poszczególnym sędziom - ze skarg konstytucyjnych, pytań prawnych, wniosków prezydenta. Sędziowie są głodni orzekania. Ja sam mam już trzy sprawy gotowe do rozstrzygnięcia. Mamy sto siedemdziesiąt kilka spraw z zeszłego roku i kilka z tego roku" - mówił Rzepliński.

 

Biernat podkreślił, że życzeniem sędziów jest podjęcie normalnej działalności. "Większość spraw nie ma aż takiego doniosłego znaczenia dla wszystkich, ale mają znaczenie dla poszczególnych grup społecznych" - mówił zapowiadając, że pierwsze sprawy zaczną się pojawiać na wokandzie za kilka tygodni. Wiceprezes TK przypomniał, że zeszłoroczna nowelizacja ustawy z czerwca 2015 r. wprowadziła wiele możliwości przyśpieszenia postępowania m.in. przez rozpoznawanie części spraw na posiedzeniach niejawnych - i zapewne zanim na wokandzie pojawią się pierwsze rozprawy, TK zacznie działać w tym trybie.

 

Rzepliński wyraził nadzieję na normalizację sytuacji wokół Trybunału. Jak powiedział, Trybunał chce powrócić w pełni do sytuacji z jesieni ubiegłego roku, gdy były warunki do pracy. Ujawnił też, że w poniedziałek marszałek Sejmu Marek Kuchciński zaprosił go, razem z wiceprezesem Biernatem, na spotkanie. "Są sprawy do omówienia, oczywiście niedotyczące orzecznictwa. Propozycja spotkania była przedwczoraj, spotkanie miało być jutro, ale dostaliśmy informację, że zostało odwołane. Nie wiemy, co się stało między przedwczoraj a dziś, że je odwołano" - powiedział.

 

Sędziowie pytani o wyciek projektu wyroku podkreślili, że takie sytuacje są wyjątkiem. "W 1997 r. okazało się, że projekt jednego wyroku został wyniesiony przez pracownika - i ten pracownik przestał pracować w TK. W przypadku gdyby się okazało, że dokonał tego sędzia - najpierw byłaby moja z nim rozmowa, a potem zapewne postępowanie dyscyplinarne" - powiedział Rzepliński. Odnosząc się do samego wycieku Rzepliński dodał, że "ten fakt jest elementem bardzo agresywnej kampanii przeciw TK - jeden z profesorów nazywa to wojną hybrydową. Trudno zakładać, żeby jakiś sędzia był uczestnikiem takiej wojny".

 

Prezesi TK podkreślili, że ujawniony dokument to były tylko "przybliżenia". Nad wyrokiem pracuje się do samego końca, aż do podpisu. Wczoraj narada była do 22.00 i dzisiaj od rana. "Z tego, co sekretariat mi wydrukował wynika, że był to projekt sprzed 10 dni. Uzasadnienie wyroku jest mocno inne. Z naszego punktu widzenia dla jakości orzeczenia to nie ma żadnego znaczenia. To dla nas przykry psychologicznie fakt, że coś takiego się zdarzyło. (...) TK nie prowadzi ze sobą wojny. W ramach takiej wojny strzela się na oślep, byle było głośno i byle opowiadać - w tym wypadku dziennikarzom - niestworzone rzeczy" - dodał Rzepliński.

(PAP)