Anders Breivik skarży się na "nieludzkie traktowanie" w więzieniu. Ruszył proces

Anders Breivik skarży się na nieludzkie traktowanie w więzieniu. Ruszył proces
PAP/EPA/LISE ASERUD

Breivik twierdzi, że doszło do złamania Europejskiej Konwencji Prawa Człowieka; skarży się na izolację od świata zewnętrznego oraz że jego poczta jest cenzurowana.

 

"On chce mieć kontakty z innymi ludzi" - powiedział jego prawnik Oeystein Storrvik przed procesem, który ma potrwać trzy dni.

 

Gdy tylko strażnicy zdjęli mu kajdanki, 37-letni Breivik odwrócił się do dziennikarzy i wyciągnął prawą rękę w nazistowskim pozdrowieniu.

 

Jest to jego pierwsze publiczne pojawienie się od procesu w 2012 roku. Od tego czasu odwiedziła go jedna osoba - matka, której pozwolono zobaczyć się z synem; rok później zmarła na raka.

 

W więzieniu ma on do dyspozycji trzyizbową celę z telewizorem i komputerem, lecz bez dostępu do internatu. Może wychodzić na dziedziniec na spacery. Ma kontakt jedynie ze strażnikami i personelem medycznym - nawet jego obrońca Storrvik rozmawia z nim przez szklaną szybę.

 

Rozprawa ze względów bezpieczeństwa odbywa się na miejscu, w więzieniu, gdzie Breivik odbywa wyrok 21 lat więzienia z możliwością przedłużania kary, dopóki będzie uznawany za groźnego dla społeczeństwa. Jest to najwyższa kara w Norwegii, w której karę śmierci zniesiono w 1971 roku.

 

Storrvik nie wykluczył, że jeśli skarga Breivika zostanie odrzucona przez norweski sąd, odwoła się on do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

 

Breivik dokonał 22 lipca 2011 roku zamachu bombowego w dzielnicy rządowej Oslo, w którym zginęło osiem osób oraz masakry na wyspie Utoya, gdzie na obozie młodzieżowej organizacji Norweskiej Partii Pracy śmierć poniosło 69 ludzi.

 

(PAP)