Tureckie wojsko zbombardowało pozycje kurdyjskie, nie żyje 45 bojowników

Tureckie wojsko zbombardowało pozycje kurdyjskie, nie żyje 45 bojowników
fot. PAP/EPA

W poniedziałek premier Turcji Ahmet Davutoglu ogłosił, że "bardzo poważne i niemal pewne" ustalenia wskazują, że za niedzielnym zamachem w Ankarze, w którym zginęło co najmniej 35 cywilów, stała właśnie PKK.

 

Jak poinformował, dotychczas w związku z atakiem zatrzymano 11 podejrzanych. Według tureckich władz na 37 osób, które zginęły w niedzielnym ataku, 35 zidentyfikowano jako ofiary zamachowców. Ponad 120 ludzi zostało rannych.

 

W operacji sił powietrznych przeciwko PKK brały udział myśliwce wielozadaniowe F-16 i F-4. Zbombardowano pozycje kurdyjskie na północy Iraku przy granicy z Turcją - podano w komunikacie wojska. Zniszczono dwa magazyny bojowników, a także dwa stanowiska wyrzutni niekierowanych pocisków rakietowych.

 

Do niedzielnego aktu terroru doszło przy placu Kizilay, który jest jednym z głównych węzłów komunikacyjnych tureckiej stolicy, w pobliżu parku Guven. Nie przyznała się do niego żadna organizacja, ale tureckie władze niemal natychmiast wskazały na kurdyjskich bojowników.

 

Zamach nastąpił niecały miesiąc po ataku z użyciem samochodu pułapki, w którym śmierć poniosło 29 osób. 17 lutego w pobliżu siedziby dowództwa wojskowego, parlamentu i budynków rządowych w Ankarze zaatakowano konwój pojazdów wojskowych. Do zamachu przyznała się organizacja Sokoły Wolności Kurdystanu (TAK), powiązana z PKK.

 

Od czerwca 2015 roku dżihadystyczne Państwo Islamskie przeprowadziło co najmniej cztery zamachy bombowe w Turcji, m.in. w Ankarze i Stambule. Lokalne ugrupowania dżihadystyczne i lewicowi radykałowie także w przeszłości dokonywali zamachów w kraju.

 

Turcja, członek NATO, staje w obliczu licznych zagrożeń dla swego bezpieczeństwa. Kraj należy do dowodzonej przez USA koalicji zwalczającej IS w Syrii i Iraku. Walczy też na własnym terenie, w jego części południowo-wschodniej, z bojownikami PKK. W lipcu ubiegłego roku załamały się rozmowy i zerwany został rozejm między bojownikami PKK a tureckimi siłami bezpieczeństwa.

 

(PAP)