Zużyta opona w aucie prezydenta? MSWiA powołuje specjalną komisję

Biuro Ochrony rządu świadomie narażało prezydenta na niebezpieczeństwo. A 4 marca popełniany był błąd za błędem. Takie informacje podają dziennikarze, według których w limuzynie Andrzeja Dudy założono oponę wycofaną z użytku. Bo w magazynie nie było nowych. I to właśnie ona eksplodowała w czasie jazdy na autostradzie A4. Teraz te doniesienia sprawdzi ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji

 

Powołany przez MSWiA zespół ma też skontrolować procedury obowiązujące przy transporcie najważniejszych osób w państwie. Opozycja domaga się, żeby minister Mariusz Błaszczak podjął konkretne decyzje i wyciągnął konsekwencje wobec tych, którzy ponoszą winę za wypadek. 

 


Obecny szef BOR do winy się nie poczuwa i obwinia swoich poprzedników. Dlatego skierował sprawę do prokuratury. Minister Zbigniew Ziobro przekazał ją śledczym z Wrocławia.

 

Platforma idzie jeszcze dalej. I pyta czy minister Błaszczak wiedział o wszystkim przed sejmowym głosowaniem nad wnioskiem o wotum nieufności. A jeżeli tak - dlaczego nie poinformował premier Beaty Szydło o zaniedbaniach nowej ekipy BOR.

 

Komisja powołana przez MSWiA ma 14 dni na wyjaśnienie okoliczności wypadku. Ale poseł ruchu Kukiz'15 Marek Jakubiak już ma swoją teorię. Jego zdaniem to wynik nie przestrzegania przez BOR obowiązujących procedur oraz zwykłe partactwo i nonszalancja. 

 

4 marca w samochodzie, którym podróżował prezydent Andrzej Duda wystrzeliła opona w tylnym kole. Auto wpadło w poślizg i zsunęło się do rowu. Prezydentowi ani nikomu innemu, nic się nie stało. Tydzień temu BOR ujawniło, że zwolniony został dyrektor zarządu Biura, który odpowiadał za transport VIP-ów.