Premier: Nie złamałam konstytucji; nie mogę opublikować czegoś, co nie jest orzeczeniem

Premier: Nie złamałam konstytucji; nie mogę opublikować czegoś, co nie jest orzeczeniem
Fot. PAP/Radek Pietruszka

W poniedziałek po południu szef SLD Włodzimierz Czarzasty zapowiedział przekazanie wniosku o postawienie szefowej rządu przed Trybunałem Stanu klubom parlamentarnym. O podpisanie się pod nim Czarzasty apelował do wszystkich posłów. Politycy Sojuszu przekonują, że ich wniosek może uzyskać poparcie co najmniej 115 posłów opozycji, w którym to przypadku mógłby on trafić do dalszych prac w sejmowej komisji odpowiedzialności konstytucyjnej.

 

Przedstawiciele klubów opozycyjnych uważają jednak, że na razie jest za wcześnie, by mówić o Trybunale Stanu dla szefowej rządu.

 

Premier Szydło odnosząc się do zapowiedzi złożenia przez SLD takiego wniosku stwierdziła, że "mają do tego prawo, żyjemy w demokratycznym państwie". Jej zdaniem nie ma w tej chwili powodu do tego, żeby stawiać ją przed Trybunałem Stanu, ponieważ nie złamała konstytucji, a wszystkie działania dotyczące Trybunału Konstytucyjnego są wykonywane zgodnie z prawem.

 

"Jeżeli podstawą miałby być zarzut, że nie zostało opublikowane stanowisko niektórych sędziów Trybunału, to nie mogę opublikować czegoś, co nie spełnia wymogów prawa. Moim obowiązkiem - konstytucyjnym i wynikającym z ustaw, na podstawie których pracuję i pełnię swoją funkcję - jest przestrzeganie polskiego prawa. W związku z tym nie mogę publikować czegoś, co nie jest orzeczeniem" - oświadczyła szefowa rządu na konferencji prasowej.

 

Uzasadniając wniosek o postawienie premier Szydło przed TS, lider Sojuszu przekonywał, że zgodnie z prawem premier "nie może oceniać prawidłowości podlegających publikacji w dziennikach urzędowych aktów prawnych, nie może badać, czy zostały wydane zgodnie z prawem".

 

Czarzasty podkreślił też, że wniosek SLD oznacza powiedzenie "sprawdzam" opozycyjnym klubom parlamentarnym. "Sprawdzamy Platformę Obywatelską, sprawdzamy pana Petru i jego partię. Fajnie jest organizować pochody i wychodzić na ulice, ale weźcie osobiście odpowiedzialność, podpisując się pod wnioskiem, weźcie odpowiedzialność wobec Polski i Polaków w sprawie TS dla pani premier, bo to wymaga odwagi" - mówił na konferencji prasowej przed Sejmem.

 

"Szczególnie apeluję do Platformy Obywatelskiej: zróbcie to dobrze, bo już raz nie głosowaliście za Trybunałem Stanu dla pana Zbigniewa Ziobry wszyscy, co doprowadziło tego, że nie został on (wniosek) przegłosowany. A dzisiaj konsekwencją tego jest nieograniczona władza dla człowieka, który w przeszłości - według Sojuszu Lewicy Demokratycznej - z tej władzy korzystał nienajlepiej" - dodał.

 

Pytany przez PAP, czy SLD prowadziło w sprawie poparcia dla wniosku rozmowy z klubami opozycji, Czarzasty przyznał, że takich rozmów jeszcze nie było. "Uznaliśmy, że byłoby to nieeleganckie przed złożeniem pism do klubów parlamentarnych. Natomiast ja jestem przekonany, że kluby parlamentarne podejmą rozmowę na ten temat" - powiedział. "Jeżeli jest tak, że posłowie będą się bali, bo będą się bali np. konsekwencji ze strony służb na przykład, albo ze strony rządu, to niech to powiedzą, że się boją. My się nie boimy" - zaznaczył.

 

Wniosek o postawienie premiera lub ministra przed Trybunałem Stanu może złożyć co najmniej 1/4 (115) posłów. Zdaniem wiceszefa SLD Wincentego Elsnera, nieuzyskanie poparcia 115 posłów opozycji "wydaje się nieprawdopodobne". "Mamy w tej chwili w Sejmie 225 posłów opozycji" - podkreślił. "Jestem przekonany, że również wśród posłów PiS wielu jest takich, którzy zaniepokojeni są obecną sytuacją i którzy są przekonani o tym, że prawa i sprawiedliwości w Polsce należy przestrzegać" - dodał. Decyzja o postawieniu premiera przed TS zapada, gdy wniosek uzyska w sejmowym głosowaniu poparcie co najmniej 3/5 (376) posłów.

 

Inny z wiceszefów SLD Krzysztof Gawkowski zapowiedział z kolei, że niezależnie od wniosku o Trybunał Stanu, SLD złoży w tym tygodniu "wniosek do prokuratury o ściganie przestępstwa urzędniczego z art. 231 Kodeksu karnego, które będzie obejmowało panią premier Beatę Szydło i szefową kancelarii premiera panią Beatę Kempę". Jak dodał, SLD zwróci się o objęcie postępowania w tej sprawie szczególnym nadzorem do ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry.

 

"SLD nie ma możliwości, żeby postawić kogokolwiek przed Trybunałem Stanu - powiedział PAP rzecznik PO Jan Grabiec. - W związku z tym - jak rozumiem - chce zaistnieć politycznie i przedstawia taką propozycję klubom parlamentarnym. Dziś jest jeszcze za wcześnie, by dokonać oceny. Wciąż liczymy na to, że pani premier Beata Szydło wykona swój ustawowy i konstytucyjny obowiązek i podobnie jak to miało miejsce w grudniu, opublikuje treść wyroku tak, by prawu stało się zadość" - podkreślił. Nie wykluczył jednak, że w przyszłości Platforma sama przygotuje wniosek o postawienie Szydło przez TS.

 

W podobnym tonie wypowiadał się poseł Nowoczesnej Zbigniew Gryglas, który w rozmowie z PAP stwierdził, że "nie ma powodów, aby wyrok TK z 9 marca br. nie został opublikowany". Jeśli chodzi o wniosek Sojuszu, to posłowie Nowoczesnej nie chcą obecnie się wypowiadać, czy "brak decyzji o publikacji wyroku TK zasługuje na wniosek do Trybunału Stanu". "W naszym przekonaniu jest na to zbyt wcześnie" - podkreślił Gryglas.

 

Poparcia wniosku przez ludowców nie wykluczył rzecznik PSL Jakub Stefaniak, który zaznaczył jednak, że propozycję Sojuszu należy traktować w kategorii happeningu. "Sama idea jest słuszna. Dzisiaj należy ją traktować w kategorii ostrzeżenia dla pani premier. Arytmetyka sejmowa pokazuje, że nawet jeśli wniosek ktoś złoży, to nie ma szans, by był przegłosowany" - podkreślił Stefaniak.

 

Z kolei wicemarszałek Sejmu Stanisław Tyszka (Kukiz'15) powiedział PAP, że jego klub jako jedyny w Sejmie opowiada się za kompromisem wokół Trybunału Konstytucyjnego. "Uważamy, że należy opublikować orzeczenie TK, liczymy nadal na kompromis wokół TK, dlatego na razie nie widzimy podstaw do stawiania premier Szydło przed Trybunałem Stanu" - stwierdził Tyszka.

 

9 marca Trybunał Konstytucyjny w 12-osobowym składzie zakwestionował m.in. określenie pełnego składu Trybunału, jako co najmniej 13 sędziów; wymóg większości 2/3 głosów dla jego orzeczeń; nakaz rozpatrywania wniosków przez TK według kolejności wpływu; wydłużenie terminów rozpatrywania spraw przez TK; możliwość wygaszania mandatu sędziego TK przez Sejm oraz brak w noweli vacatio legis.

 

Według TK nowela uniemożliwiła Trybunałowi "rzetelne i sprawne działanie" i ingerowała w jego niezależność. TK odrzucił zarzut, że rozstrzygał we własnej sprawie, bo nie ma innego organu, który by to zbadał. O uznanie niekonstytucyjności noweli wnieśli posłowie PO, posłowie Nowoczesnej i PSL oraz RPO, I prezes SN i KRS.

 

Politycy PiS uważają, że zebranie się TK w 12-osobowym składzie oznacza, że orzeczenie jest nieważne. Jak ocenił minister sprawiedliwości, prokurator generalny Zbigniew Ziobro, sędziowie TK działali bezprawnie, ich - jak to określają - orzeczenie nie ma mocy prawnej i nie jest wiążące.

(PAP)