Rosja: Wyrok skazujący w procesie Sawczenko, wymiar kary - we wtorek

Wcześniej już sąd zapowiedział, że ogłaszanie wyroku będzie trwało dwa dni.

 

O tym, że Sawczenko została uznana za winną, agencje informacyjne powiadomiły krótko po pierwszych wypowiedziach sędziego Leonida Stiepanienki, który rozpoczął ogłaszanie wyroku od przedstawienia ustaleń śledztwa.

 

Sędzia powiedział, że "Sawczenko dokonała zabójstwa przy uprzedniej zmowie z grupą osób", kierując się motywami "nienawiści i wrogości". "Motywem popełnionych przez oskarżoną przestępstw była nienawiść i wrogość do grupy społecznej - mieszkańców obwodu ługańskiego (na wschodzie Ukrainy - PAP), a także ogółem do osób rosyjskojęzycznych" - ogłoszono w tej części wyroku.

 

Sędzia powiedział też, że "wina Sawczenko została potwierdzona dowodami zbadanymi w trakcie postępowania sądowego oraz zeznaniami świadków" - przekazała agencja RIA-Nowosti.

 

Sąd doszedł do wniosku, że Sawczenko działała w zmowie z dowódcą ukraińskiego ochotniczego batalionu Ajdar, Serhijem Melnyczukiem, a celem tej zmowy było "użycie broni artyleryjskiej do ostrzeliwania osób cywilnych, w tym nieuczestniczących w konfrontacji zbrojnej". Melnyczuka sąd uznał za organizatora przestępstwa.

 

Podczas pierwszej części rozprawy odczytane zostały również zeznania samej Sawczenko; zaczęto też odczytywać zeznania świadków oskarżenia.

 

W trakcie przerwy w rozprawie obrońcy Sawczenko powiedzieli, że nie zamierza ona się odwoływać od wyroku, bez względu na to, jaki on będzie. "Sawczenko ten wyrok nie interesuje" - oświadczył adwokat Nikołaj Połozow. Wskazał, że jego klientka uważa, że sąd jest stronniczy. Według jego słów po ogłoszeniu wyroku Sawczenko ma zamiar prowadzić tzw. suchą głodówkę, czyli nie przyjmować też napojów.

 

Prokuratorzy na początku marca zażądali dla lotniczki 23 lat pozbawienia wolności. Maksymalny wyrok, jaki według rosyjskiego prawa może otrzymać kobieta, to 25 lat pozbawienia wolności. Obrońcy lotniczki mówili przed poniedziałkową rozprawą, że oczekują wyroku skazującego. Sama Sawczenko nie przyznawała się do winy w trakcie całego procesu.

 

Posiedzenie sądu przebiega przy wzmocnionych środkach bezpieczeństwa. Na terenie sądu znajduje się kilkuset policjantów i przedstawicieli Kozaków dońskich. Jak podała telewizja Rossija24, na dachach okolicznych budynków są snajperzy. Stacja podkreśliła także, że lokalne władze zaleciły mieszkańcom, aby ograniczyli poruszanie się po mieście.

 

Proces Sawczenko rozpoczął się w lipcu zeszłego roku, a do rozpoznania sprawy sąd przystąpił we wrześniu. Według akt sprawy Sawczenko walczyła na wschodzie Ukrainy w szeregach batalionu Ajdar; w czasie starć z siłami prorosyjskimi w obwodzie ługańskim została wzięta do niewoli; 8 lipca znalazła się w Rosji, w areszcie śledczym w Woroneżu.

 

Komitet Śledczy Federacji Rosyjskiej zarzucił Sawczenko naprowadzanie na cel ognia moździerzy, w wyniku czego śmierć ponieśli dwaj dziennikarze państwowej telewizji Rossija. Śledczy utrzymywali, że mają niezbite dowody winy Sawczenko: jej własnoręczne notatki potwierdzające udział w korygowaniu ognia, dane ekspertyzy balistycznej odłamków wydobytych z ciał zabitych oraz zdjęcia satelitarne i materiały wideo z miejsca śmierci dziennikarzy.

 

Sawczenko zaprzeczała w sądzie, by naprowadzała ogień "na ludzi, którzy byli bez broni, nawet jeśli byli wrogami", i twierdziła, że została uprowadzona przez separatystów do Rosji. Jej obrońcy argumentowali, że do ostrzału doszło w czasie, gdy Sawczenko już trafiła do niewoli. Na to według obrony wskazują np. dane z telefonów komórkowych Sawczenko i wskaźnik czasu na nagraniu wideo zrobionym zaraz po jej wzięciu do niewoli.

 

Na posiedzenie sądu akredytowano wielu dziennikarzy zagranicznych, w tym z krajów UE, ale i spoza Europy.

(PAP)