Rośnie liczba kradzieży samochodów. Najwięcej ginie w Warszawie

Wyspecjalizowane gangi i wolni strzelcy. Eksperci od każdego zamka i specjaliści od elektroniki. Żaden z nich nie zadaje pytania czy się uda, ale ile zajmie mu to czasu. Dzisiaj nie ma bowiem zamka, którego nie dałoby się otworzyć, podobnie jest z komputerowymi zabezpieczeniami samochodów.

 

Udało nam się zorganizować spotkanie ze złodziejem, który w jednym z zakładów karnych na terenie Mazowsza odsiaduje wyrok za udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Michał W. specjalizuje się w otwieraniu luksusowych aut produkcji Japońskiej. Jak mówi - tacy jak on przestępcy są zawsze o krok za producentami najnowocześniejszych zabezpieczeń.

 

A przestępczość samochodowa w ostatnich latach dramatycznie rośnie. To przede wszystkim skutek wojny policji z gangami, które grasowały po ulicach polskich miast dekadę temu. Ci ludzie zwykle dostawali wyroki od 5 do 12 lat więzienia i większość z nich właśnie wyszła na wolność.

 

Najbardziej popularne sposoby kradzieży to metoda na stłuczkę i pomoc - na tym nagraniu z monitoringu doskonale widać jak przestępca wykorzystuje właśnie dobrą wolę kierowcy - symuluje atak serca i osuwa się bezwładnie na ziemię, zdezorientowany kierowca wysiada, a w tym czasie kompan potrzebującego wskakuje za kółko i odjeżdża.

 

Gdzie kończą skradzione samochody? Zwykle w dziuplach. Dzisiaj nikt nie bawi się w przebijanie numerów i próby sprzedaży kradzionego samochodu. Popyt na rynku używanych części jest tak duży, że złodzieje rozkręcają swoje łupy do ostatniej śrubki i wszystko sprzedają.