Katyń: Rozpoczęły się uroczystości związane z 76. rocznicą zbrodni katyńskiej

Katyń: Rozpoczęły się uroczystości związane z 76. rocznicą zbrodni katyńskiej
Fot. PAP/Wojciech Pacewicz

W skład delegacji, której przewodniczy pełnomocniczka premier Beaty Szydło ds. dialogu międzynarodowego Anna Maria Anders, wchodzi ponad 180 osób. Są to m.in. przedstawiciele rodzin katyńskich i rodzin ofiar katastrofy smoleńskiej, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Kunert, prezes Federacji Rodzin Katyńskich Izabella Sariusz-Skąpska, przedstawiciele ministerstwa kultury, a także organizacji społecznych i instytucji kulturalnych m.in. Muzeum Katyńskiego, duchowni, harcerze i uczniowie ze szkół imienia ofiar Katynia.

 

Uroczystości na Cmentarzu Katyńskim rozpoczęły się modlitwą i złożeniem wieńców w rosyjskiej części cmentarza. Stronę rosyjską reprezentuje naczelnik zarządu ds. relacji międzynarodowych administracji obwodu smoleńskiego Jewgieni Zacharczenkow.

 

W uroczystości uczestniczą też akredytowani w Rosji attache obrony kilku krajów NATO i UE.

 

Ok. godz. 13.30 (ok. godz. 12.30 czasu polskiego) na polskiej stronie cmentarza wojennego rozpocznie się msza święta, której będzie przewodniczył biskup senior diecezji drohiczyńskiej Antoni Dydycz.

 

Po uroczystościach przewidziano wizytę w muzeum na terenie Kompleksu Memorialnego Katyń.

 

Następnie polska delegacja przejedzie z Katynia do Smoleńska, gdzie o godz. 16.00 (15.00 czasu polskiego) z asystą polskich żołnierzy rozpoczną się uroczystości związane z 6. rocznicą katastrofy Tu-154M. Podczas ceremonii przemówienie ma wygłosić Anna Maria Anders.

 

Na rocznicę katastrofy smoleńskiej przyjechali m.in. bliscy Andrzeja Michalaka, technika pokładowego z Tu-154M. "Osierocił synka, gdy miał pół roku, dziś przywiozłem laurkę od niego" - mówił jego teść Wojciech Puśledzki. "Ciężko mówić. Bardzo boli" - dodał.

 

"Szliśmy tą alejką, jak dzisiaj idziemy, była mgła. Nagle ktoś szeptem powiedział, że samolot się rozbił. Wiedzieliśmy, że były dwa z Polski, ale nie myśleliśmy, że któryś z nich. Wszystko było zamglone. Później wszyscy już tylko płakali" - wspominała 10 kwietnia 2010 r. Marta Krzyształowicz, która na grób dziadka do Katynia przyjechała z mama i córką.

 

Wiosną 1940 r., wykonując uchwałę Biura Politycznego KC WKP(b) z 5 marca 1940 r., sowiecka policja polityczna - NKWD ZSRR - zamordowała blisko 22 tys. obywateli Rzeczypospolitej. Było wśród nich 14,5 tys. jeńców wojennych - oficerów i policjantów - z obozów w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie oraz 7,3 tys. więźniów aresztowanych w okupowanej przez ZSRR wschodniej części Polski.

 

Oficerów z obozu kozielskiego rozstrzelano w Katyniu, tych ze Starobielska - w Charkowie, natomiast policjantów z Ostaszkowa - w Kalininie. Egzekucję więźniów przeprowadzono w więzieniach w Mińsku, Kijowie, Charkowie i Chersoniu. Władze ZSRR postanowiły zgładzić tysiące bezbronnych jeńców, ponieważ nie ulegli oni prowadzonej wobec nich propagandzie i pozostali żarliwymi patriotami, gotowymi walczyć z sowieckim okupantem o wolną Polskę.

 

10 kwietnia 2010 r. doszło do katastrofy Tu-154M, którym na obchody 70. rocznicy zbrodni katyńskiej, leciała polska delegacja z prezydentem Lechem Kaczyńskim na czele. Zginęło w sumie 96 osób - m.in. prezydencka para, ostatni prezydent RP na uchodźstwie Ryszard Kaczorowski, przedstawiciele polskich elit politycznych, wojskowych i kościelnych oraz środowisk pielęgnujących pamięć o zbrodni katyńskiej.

(PAP)